W rzeczywistości całe społeczeństwo zostało ubezwłasnowolnione

Po prawie dwóch latach pandemii nie jest już jasne, jaki dokładnie jest cel wielu obostrzeń pandemicznych, mówi politolog Ulrike Guérot. Propagowanie szczepień jako jedynego rozwiązania okazało się "ślepą uliczką". A jednak surowe zasady związane z koronawirusem są modne, zwłaszcza w środowiskach lewicowych.


Badaczka demokracji i politolog Ulrike Guérot obserwuje w czasie pandemii nowy rodzaj służebności wobec państwa w środowiskach lewicowych. Dla profesora polityki europejskiej na Uniwersytecie w Bonn jest to spełnienie od dawna skrywanych lewicowych tęsknot.


WELT: Kanclerz Niemiec Olaf Scholz stwierdził, że społeczeństwo nie jest podzielone . Co kryje się za takim stwierdzeniem, które wywołało gorące dyskusje?

Ulrike Guérot: Nie można już chodzić na salę sądową, do niektórych sklepów, na zajęcia sportowe czy do kina bez spełnienia środków „higienicznych” lub szczepienia. Są to prawnie zagwarantowane podziały i wykluczenia osób nieszczepionych. Fakt, że kanclerz, jako przedstawiciel społeczeństwa, mówi, że kraj nie jest podzielony, wydaje mi się być wyrazem wyparcia rzeczywistości, które uważam za wysoce niepokojące.


WELT: Czy diagnoza podziału nie mija się z rzeczywistością, podczas gdy wyznacza się granicę między szczepionymi i nieszczepionymi? Status nie mówi nic o opinii na temat polityki pandemicznej, o jej odrzuceniu lub zatwierdzeniu.


Guérot: Chodzi nie tylko o status szczepień, ale także o to, które szczepienia i w jakiej ilości są konieczne. W Niemczech czy Austrii, gdzie dyskutuje się o obowiązkowych szczepieniach, różne wskaźniki sugerują, że rozkłada się to mniej więcej w proporcji dwie trzecie do jednej trzeciej, z niewielką, zradykalizowaną frakcją wśród nich. Wiele wskazuje na to, że te dwie trzecie są podzielone na część, która popiera obostrzenia, i agnostyczny środek, która popiera je z obojętności lub ze zmęczenia. Wielu ma nadzieję na odzyskanie, jak to się eufemistycznie nazywa, wolności.


WELT: Niemniej jednak część tej większości czuje się zagrożona przez mniejszość. Jak to się składa w całość?


Guérot: Scholz mówi o rozsądnej większości. W ten sposób rozsądek i rozum zastrzega on dla grupy zwolenników polityki pandemicznej. Jest to błędne z kilku powodów. Odmawianie innym rozumu jest zawsze problematyczne.

Co więcej, krytycy nie są mniejszością; grupa jest na to zbyt duża. A nawet gdyby tak było, podlegaliby oni jako mniejszość ochronie mniejszości, która obowiązuje w tym kraju. Gdyby innej zmarginalizowanej grupie nagle odmówiono jakichkolwiek praw lub oczerniono ją moralnie w sposób, w jaki czyni się to obecnie z osobami nieszczepionymi, cała lewica podnosiłaby wielką wrzawę.


WELT: Pani sama została poddana ostrej krytyce z powodu swoich krytycznych wypowiedzi na temat obowiązkowych szczepień i obostrzeń. Do którego spektrum opinii się Pani zalicza?


Guérot: Krytyka obowiązkowych szczepień sięga głęboko do wnętrza klasy średniej i jest ponad podziałami partyjnymi. Pojawiają się liczne głosy od lekarzy czy prawników, nie tylko na podejrzanych kanałach Telegramu, ale na stronach internetowych z całego spektrum politycznego, od konserwatywnego po lewicowy. Przemawiają za tym również tak zwane poniedziałkowe spacery z różnymi uczestnikami. Również wśród Zielonych i SPD pojawiają się opinie odbiegające od linii partyjnej.


Nazywanie wszystkich tych różnorodnych grup radykalnym marginesem lub mniejszością, której nie należy traktować poważnie, jest nonsensem. Istnieje godna ubolewania instrumentalizacja krytyków obowiązkowych szczepień w środowiskach silnie prawicowych, ale upatrywanie w tym winnych konfliktu jest absurdalne. Nie chodzi o to, aby argumenty i krytykę pozostawić prawicowemu marginesowi, ale aby im je odebrać. W tej debacie należy ponownie rozgraniczyć mówcę od argumentów, jak to zwykle bywa w demokracji.

WELT: Polityczne grupy lewicowe, takie jak Antifa i część środowisk lewicy i zielonych wzywają państwo do twardego traktowania demonstrantów protestujących przeciwko obostrzeniom wprowadzanym przez państwo. Czy dziwi Panią ten lewicowy konformizm?


Guérot: Lewica i jej elektorat szybko weszły na ścieżkę przestrzegania obostrzeń. To posłuszeństwo wobec państwa, co jest dla nich raczej niezwykłe, wzięło się z argumentu solidarności na początku pandemii. Solidarność jest ideałem lewicowym, odróżnia się od konserwatywnej i liberalnej odpowiedzialności osobistej i samodzielności. Ludzie chcieli być solidarni z personelem pielęgniarskim, z osobami zakażonymi, z Włochami lub grupami szczególnie narażonymi. Lockdown był również wyrazem tej solidarności, który zadziałał jak przynęta w środowisku, które strukturalnie ma tendencję do postrzegania siebie jako antyautorytarne i miłujące wolność. Wywołało to uzasadnioną radość w postępowych środowiskach, że choć raz życie zostało postawione ponad pieniędzmi.


WELT: Być może posłuszeństwo wobec państwa nie jest aż tak nietypowe dla lewicowego programu politycznego w ostatecznym rozrachunku?


Guérot: Zasadniczo solidarność przede wszystkim społeczna została przeinterpretowana na solidarność w sektorze zdrowia. Wraz z pandemią progresywna polityka, która w całej Europie od co najmniej dwudziestu lat zmagała się z neoliberalnym programem, otrzymała zastrzyk energii.

Nadzieja, że Europa może wykonać kolejny zwrot w lewo po kryzysie bankowym, nie spełniła się. Potem przyszła pandemia. Lufthansa została uziemiona, statki wycieczkowe stały w miejscu, delfiny pływały w zatoce weneckiej. Tęsknota za solidarną Europą zdawała się być spełniona. W czasie pandemii wszystko stało się nagle możliwe. Scholz, jako minister finansów, ratował przemysł miliardami euro zastrzyku, UE rozciągnęła parasol ratunkowy na 750 miliardów. Felietoniści się ucieszyli: Państwo wróciło i może zrobić wszystko. Teraz mamy pięcioprocentową inflację, na której najbardziej ucierpią osoby słabe społecznie.


WELT: Przyjęty teraz kurs jest niemal kontynuacją kierunku wielkiej koalicji; od lewicy do konserwatystów, niewiele słychać krytyki ścisłego kursu. Jedyne głosy sprzeciwu pochodzą z FDP i AfD.


Guérot: Uważam, że wszelkie klasyfikowanie polityki pandemicznej w schemacie prawica-lewica jest błędne. Co jest lewicowe lub prawicowe w tych działaniach? Prawdziwa linia podziału przebiegałaby raczej między bardziej obywatelską, a nawet regionalną, lokalną, indywidualną odpowiedzialnością w walce z pandemią a surowymi, jednolitymi i ogólnokrajowymi regulacjami.

Bardziej odkrywcze jest spojrzenie na stosunek zwycięzców do przegranych w ramach tych obostrzeń. Można trzeźwo przeanalizować, że zwiększyły się zniekształcenia społeczne i że najbardziej ucierpiał niższy kwintyl, będący w istocie klasyczną grupą docelową polityki lewicowej. Według wszystkiego, co dziś wiemy, najbardziej ucierpiały dzieci i młodzież, choć one same były najmniej zagrożone przez koronawirusa. Nie nazwałabym tego również socjaldemokracją, lecz raczej neopurytanizmem, gdy rozpromieniony minister zdrowia Karl Lauterbach szczepi dzieci przed kamerą.


WELT: Gdzie widzisz przesunięcie granic w obrębie lewicowego spektrum?


Guérot: Jestem zaskoczona, gdzie w tej debacie znajdują się bardziej lewicowi zwolennicy myśli Michela Foucaulta. I że wyraźnie biopolityczny zwrot w polityce, w tym jej cyfrowa kontrola, nie został szerzej omówiony przez postępową stronę. Ciała ludzkie są teraz włączone w sferę solidarności, jeśli ktoś ma się szczepić z obowiązku dla dobra wspólnego - nawiasem mówiąc, na wciąż wątpliwych podstawach empirycznych, jeśli chodzi o korzyści społeczne. Własne ciało było kiedyś granicą tego, co polityczne, jeśli przypomnimy sobie postępowy, emancypacyjny postulat: Mój brzuch należy do mnie.


WELT: Gdyby politycy z CDU, kanclerz Angeli Merkel, w ogóle nic nie zrobili, oskarżono by ją o pozostawienie obywateli samym sobie. Czy nie było alternatywy dla jej działań?


Guérot: Nigdy nie chodziło o to, by nic nie robić, ale żadna polityka nie jest pozbawiona alternatywy. Moim zdaniem kardynalny błąd polegał na tym, że polityka zakładała, iż chce walczyć z wirusem, tj. z siłą natury, prowadzić wojnę z wirusem, i jednocześnie wzbudzać strach. Być może lepiej byłoby powiedzieć ludności: To będzie trudne. Zachowuj się dojrzale. Dbajcie o siebie. Weź na siebie osobistą odpowiedzialność. Kiedy politycy wzięli na siebie walkę z podstępnym wirusem, stosując schematyczne unikanie ryzyka zamiast rozważnego zarządzania nim, państwo nieuchronnie musiało stać się nadmiernie ingerujące. Pojawiła się pokusa autorytaryzmu, która podzieliła dzisiejsze społeczeństwo, bo przynajmniej pluralizm się temu opiera. Odwołanie się do jednoznacznej nauki, z konieczności musiało prowadzić do bezwzględnych, niezróżnicowanych rozwiązań.

Nauka jest dyskursem, a nie jednoznacznym przewodnikiem do działania. Propagując szczepienia jako jedyne rozwiązanie, wmanewrowaliśmy się w ślepy zaułek najpóźniej w momencie, gdy stało się jasne, że szczepienia, jakkolwiek dobre, nie stały się oczekiwanym złotym środkiem, zmieniającym całkowicie przebieg pandemii.


WELT: Niemniej jednak, wirus wywołał kryzys, a środki nie były celem samym w sobie.


Guérot: Oczywiście, że nie było w tym żadnego planu. Ale to, co obserwujemy od dwóch lat, to prawdopodobnie prawo niezamierzonych konsekwencji. Wygląda na to, że obostrzenia te zaczęły żyć własnym życiem. Nie jest już nawet jasne, jaki jest cel. Obowiązkowe szczepienia? Unikanie narażenia? Kontrola częstości występowania infekcji?


Na początku chodziło o ochronę grup szczególnie narażonych, dziś chodzi o obowiązkowe szczepienia dla wszystkich, choć zostało to wcześniej wykluczone. Jest to niezwykłe przesunięcie celów, zawsze pod imperatywem tego, co absolutnie konieczne. To nie wirus jest za to odpowiedzialny, ale rząd. Stwierdzenie, że dzieci ucierpiały z powodu pandemii, jest niedopuszczalnym nadmiernym uproszczeniem. Szkody zostały spowodowane przez obostrzenia wprowadzone przez rząd. Następnie wprowadzono nadzwyczajne ustawodawstwo parlamentarne. To, czy zawsze było to aż tak konieczne i proporcjonalne, jest obecnie przedmiotem dyskusji.

WELT: Skąd w populacji bierze się ta gotowość do poddania się regulacjom, którą obserwujesz?


Guérot: Od pewnego czasu możemy zaobserwować, że potrzeba bezpieczeństwa wśród ludności wzrosła, na co politycy odpowiadają większą prewencją. Dotyczy to, na przykład, ochrony przed atakami terrorystycznymi. Jednocześnie istnieje ukryty strach przed głównymi problemami naszych czasów: zmianami klimatycznymi, globalizacją, migracją. Koronawirus powiązał tę potrzebę z konkretnym obiektem. W ten sposób państwo mogło pokazać swoją władzę.

Nareszcie mogło działać konkretnie i chronić: Rozprowadzanie środków dezynfekujących lub masek, opracowywanie strategii szczepień, podejmowanie decyzji o lockdownie. Kryzys stał się dotykalny -namacalny. I nagle pojawiło się nowe społeczne znaczenie, które wykraczało poza pracę, konsumpcję i zabawę. Społeczeństwo zostało połączone we wspólnotę poprzez obowiązek. W rezultacie wielu nie dostrzegało poważnej deformacji naszego dotychczasowego porządku społecznego i prawnego.


WELT: Jednak debata na temat obowiązkowych szczepień przyspieszyła ten dyskurs. Dlaczego pani tak gwałtownie się temu sprzeciwia?


Guérot: Chodzi o własne ciało jako granicę solidarności. Często jest to postrzegane jako egoizm lub niedopuszczalne umiłowanie wolności. Ale można to również postrzegać jako wyraz niezbywalnej godności człowieka, że ciało jest tabu i nie może być instrumentalizowane do celów społecznych. Zwłaszcza, że obecnie udowodniono, iż poprzez obowiązkowe szczepienia nie uzyskuje się ani odporności sterylnej, ani odporności stadnej, czyli nie osiąga się nawet celu.

Artykuł 2 Ustawy Zasadniczej, prawo do nienaruszalności cielesnej, należy odczytywać, przynajmniej zgodnie z jego historyczną genezą, jako prawo do obrony przed ingerującym państwem. Teraz z tego konstruuje się prawo do zdrowia lub nie bycia zarażonym. I odwrotnie, ta interpretacja może być również rozumiana jako egoizm: Ponieważ ja nadal nie czuję się bezpiecznie mimo szczepień, więc Ty też musisz się zaszczepić.


WELT: Gdy prawnicy i lekarze uważają przymusowe szczepienia za uzasadnione, argumentują to w ramach naszej normy prawnej. Czy nie?


Guérot: W tej pandemii, po raz pierwszy, zasada ratowania życia za niemal każdą cenę społeczną stoi ponad wszystkim. Jednocześnie prawo do nienaruszalności cielesnej jest obecnie wystawiane na próbę. To nigdy wcześniej nie miało miejsca. Nikt nie może być zmuszany do oddawania organów lub krwi, nawet jeśli mogłoby to uratować komuś życie. Nikogo nie można zmusić do okazywania solidarności. W państwie prawa obowiązek ten jest ograniczony przestrzeganiem prawa.


WELT: Jak wyjaśnisz fakt, że w dużej mierze zgodna z rządem jurysdykcja wywołuje tak niewielki sprzeciw poza środowiskami dyskursywnymi?


Guérot: Jeśli chodzi o praworządność i jurysdykcję, to upadliśmy nisko na długo przed tym, jak pani kanclerz powiedziała, że nie ma już żadnych nieprzekraczalnych, czerwonych linii, a zdanie to osobiście uważam za wysoce niepokojące. Godność ludzka jest czerwoną linią, tortury są również zabronione i nie mogą być niczym usprawiedliwione, nawet koniecznością. Na przykład art. 104 stanowi, że pozbawienie wolności nie może być dokonane cum grano salis, lecz zawsze na podstawie indywidualnej i uzasadnionej przesłanki. Nie wolno kogoś tak po prostu ubezwłasnowolnić.

Uważam, że problematyczne jest to, że Federalny Trybunał Konstytucyjny również uprawomocnił ex-post godzinę policyjną w przypadku pierwszego i drugiego lockdownu, a tym samym orzekł inaczej niż Bawarski Sąd Administracyjny. Ponieważ de facto całe społeczeństwo zostało ubezwłasnowolnione. Społeczeństwo demokratyczne opiera się jednak na akceptacji norm, dojrzałości i osobistej odpowiedzialności, a nie na zakazach. Z drugiej strony, sądy w ciągu ostatnich dwóch lat prawie nie odważyły się ocenić treści ustawy i uciekały od rozważań nad konsekwencjami.


WELT: Jakich długofalowych konsekwencji obawia się Pani dla społeczeństwa?


Guérot: W tej chwili moralność jest podstawą dla tworzenia prawa. Potrzeba i wynikająca z niej moralna presja ratowania życia służą jako przesłanka dla faktu, że dopuszczalne jest każde ograniczenie. Musimy teraz mozolnie przywracać rzeczy, które kiedyś były uważane za oczywiste, takie jak to, że szczepienia są sprawą prywatną i dobrowolną - Federalny Trybunał Konstytucyjny nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie szczepień przeciwko odrze.

Niedopuszczalne jest również ogólne pozbawienie wolności, a często praktykowana post-cenzura - usuwanie wypowiedzi w mediach publicznych - jest w tym kraju czymś niespotykanym. Także to, że sztuka jest naprawdę wolna i że może ona krytykować rząd nawet w kryzysie, jak np.  w kampanii #allesdichtmachen. Ale wydaje mi się, że prawdziwa katastrofa polega na tym, że państwo możliwe do przewidzenia, takie jakie było kiedyś, już nie jest postrzegane jako normalne.

Wielu już dawno pogodziło się z tym, co w rzeczywistości jest przymusem. Akceptują, że na jarmark bożonarodzeniowy można pójść tylko z kolorową wstążką i że aby przysługiwały podstawowe prawa trzeba wykazać się stanem zdrowia.

zobacz też: Satyrą w szprychy koronowirusowej ideologii i obostrzeniom. (altershot.tv)


WELT: To brzmi pesymistycznie.


Guérot: Dyskusja nabierze tempa w ciągu najbliższych kilku tygodni, czego właśnie doświadczamy. Dla wielu powoli krystalizuje się, że wolność to nie jarmarczny dodatek na spokojne czasy, ale zasada, której trzeba bronić zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Wolność jest zasadą niezbywalną, a nie czymś, co można przydzielać i odbierać w zależności od sytuacji. Dostrzegam wielką tęsknotę za pojednaniem, za otwartą i prawdziwą dyskusją, za przezwyciężeniem podziałów i nieludzkiego czasem stygmatyzowania osób nieszczepionych.

Obecnie wielu, którzy wciąż mają odwagę powiedzieć cokolwiek krytycznego w tej obecnie beznadziejnie spolaryzowanej dyskusji, ma wrażenie, że wkraczają na pole minowe.


WELT: Mówi Pani, że obostrzenia nie mają już rozpoznawalnego celu. Czy nie oznacza to, że polityka już dawno wyzbyła się własnej mocy twórczej i kieruje się przede wszystkim wskaźnikami zakażeń?


Guérot: Zakładam, że nasi rządzący szukają rozwiązań najlepiej jak potrafią i zauważają, że naciski, takie jak obowiązkowe szczepienia, wywołują coraz więcej sprzeciwu. Zamiast forsować w kółko te same argumenty, sugerowałbym: weźmy oddech i spójrzmy, gdzie wylądowaliśmy w międzyczasie jako społeczeństwo. W żadnym innym obszarze polityki nie stawia się wszystkiego na jedną kartę lub na jedno rozwiązanie. Potrzebna jest zróżnicowana ocena realnego zagrożenia, ograniczenie nadmiernego strachu, zasada proporcjonalności i gotowość do rozmów.

Z drugiej strony, trujące jest moralizatorstwo wobec osób nieszczepionych, zastraszanie ich lub wykluczanie z solidarnej wspólnoty kas chorych, co jest najnowszym pomysłem, który pojawia się w medialnej narracji. Takie dyskusje doprowadzą raczej do rozpadu Republiki niż do jej pojednania.


źródło:

https://www.welt.de/vermischtes/plus235908648/Ulrike-Guerot-De-facto-ist-eine-gesamte-Gesellschaft-entmuendigt-worden.html



Podziękowania dla Oli za korektę i poprawki w tekście :)

Udostępnij ten artykuł

Nawigacja po wpisach

Leave a Reply

Skomentuj jako pierwszy(a)

Szczepionki COVID robią dokładnie to, do czego zostały stworzone

Zawsze pojawiają się stwierdzenia, że tzw. szczepienia zawiodą lub nic nie dadzą. Z mojego punk...

10 istotnych punktów ze szkicu "Traktatu Pandemicznego" WHO

Dziesięć rzeczy, które każdy powinien wiedzieć o proponowanym "Traktacie Pandemicznym" obecnie ...

Postępowanie wobec Włoskiej Agencji ds Leków

Miesiące temu prawnik zażądał od Aify dokumentów dotyczących bezpieczeństwa "preparatów" przeci...

Luka fiskalna - zmierzch "wieków postępu społecznego".

Wielu pracowników w rozwiniętych gospodarkach zbliża się do wieku emerytalnego, zwłaszcza w Jap...

Koniec hegemonii dolara - część 4

Co się stanie, jeśli ten system kredytu elektronicznego się załamie? Wtedy rzeczywiście mamy do...

Profesor Richard A. Werner o przyczynach kryzysu

Jaki jest związek z naszą obecną trudną sytuacją? Dlaczego doświadczamy inflacji? Czy można był...

Koniec hegemonii dolara - część 3

Aby dodać geopolitykę do finansów międzynarodowych, zróbmy kolejny przykład - krach giełdowy i ...

Zaprojektowany kryzys żywności i ubóstwa, by zabezpieczyć ciągłą dominację USA.

Widzimy obfitość żywności, ale ceny gwałtownie rosną. Problemem nie jest niedobór żywności, ale...

Najnowsze posty

Tags

Podążaj za nami