Akta Vax-Gene: Czy organy regulacyjne zatwierdziły konia trojańskiego?

Alarmujące odkrycie przez naukowca Kevina McKernana zanieczyszczenia DNA w fiolkach szczepionek Pfizer i Moderna przeciw Covid wzbudziło poważne zaniepokojenie społeczności naukowej. Tymczasem zgłoszone odkrycie przyciągnęło krytykę ze strony tych, którzy szybko "demonizują" każdego, kto kwestionuje bezpieczeństwo, skuteczność i świętość "szczepionek". Krytycy McKernana - a było ich wielu - krytykowali wszystko, od braku recenzowanych publikacji po spekulacje na temat żywotności anonimowo wysłanych fiolek.

Nie zrozumcie mnie źle. Krytyka i otwarta debata w badaniach naukowych to dobre rzeczy. Po trzech latach cenzury i stłumionej debaty w nauce i medycynie jedna rzecz jest oczywista: wolność słowa jest najważniejsza dla prawdy.

 

Wyjaśnijmy jeszcze jedną rzecz. System wzajemnej weryfikacji jest zasadniczo zepsuty. Co ciekawe, ci sami gracze, którzy mają żywotne interesy w branży farmaceutycznej, mają taki sam wpływ na branżę badań i publikacji. Jak słusznie zauważa McKernan, "rynek potwierdzi to odkrycie na długo przed tym, zanim tradycyjna recenzja w ogóle założy buty". Niezależna reprodukcja w mokrym laboratorium za każdym razem przebija 3 anonimowych czytelników". To właśnie było motywacją do opublikowania wyników online z wezwaniem do działania dla naukowców w terenie, aby niezależnie zweryfikowali wyniki.

 

I rzeczywiście odpowiedzieli na wezwanie. Wyniki McKernana - dla produktu Pfizer (BNT162b2) - zostały teraz niezależnie zweryfikowane przez szereg uznanych na całym świecie laboratoriów, potwierdzając zarówno obecność, jak i poziomy zanieczyszczenia DNA w różnych fiolkach i partiach.

 

Tak więc, zadając pytanie "Czy wynik jest powtarzalny?", odpowiedź (przynajmniej dla produktu Pfizer BNT162b2) brzmi "Tak". Zanieczyszczenie jest prawdziwe. Wyniki te prowadzą nas teraz do zadania kilku innych pytań, które wiszą w powietrzu.

 

Pytania takie jak: "Jak poważne jest zanieczyszczenie", "Co robią w tej sprawie organy regulacyjne" i - pytanie, które wszyscy mają na ustach - "Co to oznacza dla miliardów osób, które przyjęły szczepionkę?".

 

Te pytania zasługują na odpowiedzi.

 

Jak poważne jest zanieczyszczenie? Należy wziąć pod uwagę dwie kwestie. Po pierwsze, jakie są poziomy zanieczyszczenia, a po drugie, jakie są jego składniki. Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami, poziomy zanieczyszczenia DNA w produkcie Pfizer BNT162b2 były około 18-70 razy wyższe niż limity określone przez organy regulacyjne. Te poziomy zanieczyszczenia zostały również potwierdzone niezależnie.

 

Aby spojrzeć na te liczby z pewnej perspektywy, McKernan wyjaśnia w kontekście testów PCR na Covid.

 

"Prawdopodobnie pobrano ci wymaz z nosa jednym z tych wymazów, by wykonać test Covid PCR. Wynik byłby pozytywny w przypadku CT ( próg cyklu) poniżej 40. Otrzymujemy CT poniżej 20 z zanieczyszczeniem szczepionką. To milion razy więcej zanieczyszczeń niż wynik pozytywny na obecność wirusa. Wirus, z którego pobierany jest wymaz, znajduje się poza błoną śluzową nosa. Mówimy o zanieczyszczeniu, które jest wstrzykiwane, omijając obronę śluzówkową w milion razy wyższych stężeniach... Jest tu ogromna różnica pod względem ilości materiału, który się tam znajduje".

 

 Proces produkcji, omówiony w niedawnym artykule BMJ, wskazuje, w jaki sposób mogło dojść do zanieczyszczenia DNA. Badania kliniczne przeprowadzono przy użyciu "procesu 1", który obejmował transkrypcję syntetycznego DNA in vitro - zasadniczo "czysty" proces. Jednak proces ten nie nadaje się do masowej produkcji, więc producenci przeszli na "proces 2", aby przyspieszyć produkcję. Proces 2 polega na wykorzystaniu bakterii E. coli do replikacji plazmidów.

 

Usunięcie plazmidów z bakterii E. coli może być trudne i skutkować obecnością plazmidów resztkowych w szczepionkach. Istnieje jednak jeszcze jedna obawa. W przypadku stwierdzenia zanieczyszczenia plazmidami istnieje możliwość obecności endotoksyny bakteryjnej. Endotoksyna ta może powodować poważne skutki uboczne po wstrzyknięciu, w tym anafilaksję i wstrząs septyczny. Australijski profesor Geoff Pain pozostaje najbardziej głośny, dostarczając szczegółowych informacji na temat tych endotoksyn.

 

Sekwencjonowanie plazmidów z fiolek Pfizer zaowocowało kolejnym "przypadkowym" odkryciem. Znaleziono coś, czego nie było na mapie sekwencji ujawnionej EMA przez firmę Pfizer. To coś nazywa się promotorem SV40. Promotor SV40 to sekwencja, która włącza ekspresję genów, jak przełącznik. Jest to również silny sygnał lokalizacji jądrowej, co oznacza, że kieruje się do jądra. Cała sekwencja genetyczna SV40 zyskała złą sławę w latach sześćdziesiątych XX wieku, kiedy okazało się, że zanieczyściła szczepionkę Salk przeciwko polio, powodując późniejszy wzrost zachorowań na raka. Za chwilę powrócimy do znaczenia sekwencji promotora SV40.

 

Późniejsze eksperymenty sugerują, że większość zanieczyszczeń DNA jest pofragmentowana, co nie jest bynajmniej łagodne. McKernan stwierdza: "(Znaczna część) DNA jest w rzeczywistości liniowa, ponieważ przechodzą przez etap próbujący je pofragmentować, a (liniowe DNA) ma większą skłonność do integracji niż koliste plazmidowe DNA." Wydaje się, że znaczna ilość DNA jest w tej formie i stanowi większe zagrożenie dla ludzi pod względem ryzyka integracji z genomem niż koliste DNA.

 

Co gorsza - jakby mogło być jeszcze gorzej - wydaje się, że znaczna część DNA jest zapakowana w lipidowe nanocząsteczki (LNP). "Jeśli DNA faktycznie znajduje się w LNP, mamy do czynienia z innym ryzykiem, ponieważ... będzie ono następnie transfekować komórki ssaków i stanie się zmianą genetyczną. To, czy integruje się z genomem, jest drugorzędne, fakt, że wprowadzasz obce DNA do komórki, jest ryzykiem samym w sobie, ponieważ może częściowo ulec ekspresji lub może mieszać się z innymi mechanizmami transkrypcji, translacji, które tam są" - wyjaśnia McKernan.

 

Podsumujmy. Mamy DNA, które jest w większości zapakowane w LNP zaprojektowane do podróżowania po całym ciele i wchodzenia do komórek, dostarczając swój ładunek genetyczny jak koń trojański. Część tego DNA może zawierać sekwencję promotora SV40 - tę, o której wiadomo, że kieruje się do jądra i włącza ekspresję genów. McKernan stwierdza oczywistą obawę: "Jeśli (promotor SV40) zostanie zintegrowany z genomem, włączy ekspresję genów wszędzie tam, gdzie wyląduje. Jeśli okaże się, że jest to onkogen (gen powodujący raka), mamy problem".

 

To, drogi czytelniku, tylko jeden z wielu możliwych negatywnych skutków wstrzykiwania syntetycznego DNA ludziom.

 

W literaturze naukowej uznaje się, że samo obce/syntetyczne DNA może być onkogenne (rakotwórcze), zakaźne i prozakrzepowe. Ponadto integracja genomowa promotora wirusowego, takiego jak SV40, może przyczynić się do rozwoju raka i jest dobrze znana z wywoływania białaczki w próbach terapii genowej.

 

Można zrozumieć, dlaczego naukowcy są zaniepokojeni. Obawy te zostały przedstawione FDA 15 czerwca 2023 roku. Co zrobili z tymi informacjami? Prawdopodobnie złożyli je w pudełku gdzieś w głębokim ciemnym magazynie między słowami "rzucający się w oczy" i "spisek".

Kiedy weźmiemy pod uwagę powyższe, staje się jasne, dlaczego w dziedzinie nauk genetycznych istnieją ścisłe zasady prawne, zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzą ludzie. Zasady te mają (w rzeczywistości) chronić ludzi przed potencjalnymi znanymi i nieznanymi konsekwencjami ingerencji w genetyczną integralność ludzkiego życia. Co prowadzi nas do kolejnego pytania:

 

"Co robią z tym organy regulacyjne?". Z tego co wiemy, nic.

 

Samo niezależnie zweryfikowane zanieczyszczenie zwiastuje poważną kwestię kontroli jakości, która wymaga natychmiastowej uwagi ze strony FDA, TGA i EMA. W połączeniu ze znaczącymi danymi dotyczącymi zdarzeń niepożądanych i rosnącymi wskaźnikami śmiertelności na całym świecie, zastrzyki te powinny zostać wycofane ponad dwa lata temu. Rzeczywiście, postulowalibyśmy, że nigdy nie powinny zostać zatwierdzone.

 

Ta rozwijająca się historia bynajmniej się nie skończyła. Pojawiły się poważne pytania, czy te produkty, które zostały wstrzyknięte miliardom ludzi na całym świecie, zostały zatwierdzone nielegalnie.

 

Niepokojące rewelacje zostały podniesione w niedawnej przełomowej publikacji jednego z autorów. Okazuje się, że nawet bez skażenia DNA "tak zwane "szczepionki" od samego początku spełniały definicje prawne pozwalające zaklasyfikować je jako organizmy zmodyfikowane genetycznie". Wymagały one zatem licencji GMO. Wygląda na to, że tych licencji brakuje.

 

Australijski Sąd Federalny został poproszony o rozważenie tej kwestii w postępowaniu wszczętym niedawno na mocy ustawy o technologii genowej przeciwko Pfizer i Moderna. Australijskie TGA i Urząd Regulatora Technologii Genowych zostały dokładnie poinformowane o zanieczyszczeniu GMO i syntetycznym DNA przez odpowiedzialnych prawników, ale żaden z urzędów nie zadał sobie trudu, aby odpowiedzieć lub skomentować sprawę.

 

W oświadczeniu dla prasy, adwokat Katie Ashby-Koppens powiedziała: "Zajęliśmy się tą sprawą, ponieważ żaden z odpowiednich organów regulacyjnych nic z tym nie robił. Therapeutic Goods Administration i Office of the Gene Technology Regulator zostały powiadomione w 2022 r., że produkty te zawierają GMO i nie podjęły żadnych działań. To obywatele muszą zrobić to, czego nie chce zrobić rząd Australii".

 

"Każda osoba, której wstrzyknięto te produkty, otrzymała GMO, które nie przeszło przez ekspercki proces regulacyjny w tym kraju. Ludzki genom może zostać trwale zmieniony, a nikt nie został o tym poinformowany".

 

Jeśli to wszystko się potwierdzi, to w najlepszym przypadku organy regulacyjne nie wywiązały się ze swojego obowiązku ochrony ludzi. W najgorszym przypadku były współwinne przestępstwa, które miało konsekwencje dla światowej populacji i przyszłych pokoleń.

 

Aby odpowiedzieć na ostatnie pytanie, pytanie na ustach wszystkich: "Co to oznacza dla miliardów osób, które przyjęły szczepionkę?". Być może wkrótce zaczniemy odpowiadać na to pytanie bardziej precyzyjnie, wraz z opracowaniem zestawów qPCR do rozróżniania między Long Covid i Long Vax oraz określania, czy sekwencje szczepionek są obecne w próbkach tkanek ludzkich.

 

autorzy:

Julie Sladden, Julian Gillespie

 

źródło:

https://brownstone.org/articles/the-vax-gene-files-have-the-regulators-approved-a-trojan-horse/

Udostępnij ten artykuł

Nawigacja po wpisach

Zostaw komentarz:

Skomentuj jako pierwszy(a)

Rząd naprawdę szpieguje - i jest to legalne

Dane konsumentów stały się lukratywnym towarem, a rząd USA je kupuje.

Tobias Ulbrich o walce o sprawiedliwość i zadośćuczynienie

Adwokat Tobias Ulbrich jest jednym z tych odważnych prawników, którzy ciężko pracują, aby broni...

DNA w szczepionkach na Covid: Czy to tylko przypadkowe błędy pomiarowe? - Część 2

Grupa autorów naukowych ocenia potencjalne ryzyko związane z pozostałościami DNA w preparatach ...

DNA w szczepionkach na Covid: Czy to tylko przypadkowe błędy pomiarowe? - Część 1

Grupa autorów naukowych śledzi dyskusję i ocenia potencjalne ryzyko związane z pozostałościami ...

Eksperci ds. klimatu twierdzą, że biliony wydane na "zmiany klimatu" opierają się na błędnych danych dotyczących temperatury.

Meteorolog stwierdza, że 96 procent stacji pomiarowych NOAA znajduje się na "miejskich wyspach ...

Sędzia ostrzega: wolność słowa w UE w poważnym niebezpieczeństwie

Niemcy. Nowy przepis UE zagraża prawom podstawowym: opinie, które są nieprzyjemne dla rządu, mo...

Testuj, testuj i inkasuj - Wyłudzenia za miliard €

Według szacunków Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej oszuści zarobili 1,2 miliarda euro na f...

Klaus Cichutek - Sędzia Dredd

Witamy w świecie przyszłości, gdzie władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza jest w jednych...

Medialna wrzawa wokół zanieczyszczeń DNA i raportu TV MDR

Na poczatku grudnia w niemieckich mediach zaczęły pojawiać się czarne chmury nad bezpiczeństwem...

Społeczność, którą chciałam chronić, zawiodła mnie

Nasza autorka z niecierpliwością czekała na szczepienie przeciwko koronawirusowi, ale wszystk...

Najnowsze posty

Tags

Podążaj za nami