Technokracja: System operacyjny dla nowego międzynarodowego ładu opartego na zasadach

Międzynarodowy Porządek Oparty na Zasadach (International Rules-Based Order - IRBO) jest zagrożony, a władza na świecie zmienia się. W miarę jak Wschód i Zachód na nowo rozpalają dawne wrogości, każe się nam wierzyć, że ta walka zadecyduje o przyszłości stosunków międzynarodowych i kierunku rozwoju państw narodowych. Jednak globalna transformacja nie jest prowadzona przez rządy krajowe, lecz przez globalną sieć interesariuszy, a jej celem jest globalna technokracja.


W niniejszym artykule zbadamy prawdziwą naturę międzynarodowego porządku opartego na zasadach (IRBO) i przyjrzymy się siłom, które go kształtują. Zastanowimy się, czy narracje, którymi jesteśmy powszechnie karmieni, mają rację bytu.


Powszechnie przyjmuje się, że IRBO ulega przełomowym zmianom. Transformacja ta jest często opisywana jako przesunięcie na wschód równowagi sił między państwami narodowymi.


Mówi się, że ten nowy, wyłaniający się porządek międzynarodowy będzie oparty na globalnym, wielobiegunowym systemie suwerennych państw i prawa międzynarodowego. Ten nowy system rzekomo stoi w opozycji do zanikającego, zachodniego modelu "opartego na zasadach".


Tym razem, zamiast opierać się na zachodnim imperializmie, nowy system oparty na prawie międzynarodowym będzie kładł nacisk na wielobiegunową współpracę, handel i poszanowanie suwerenności narodowej. Będzie on prowadzony przez euroazjatycki blok gospodarczy i technologiczny.


Wygląda na to, że ten oczywisty, nieustający antagonizm geopolityczny prawdopodobnie utrzyma dobrze nam znany podział na Wschód i Zachód. Jednak to, co obecnie określa się mianem ładu wielobiegunowego, jest w rzeczywistości ładem wielostronnym.


Jak się przekonamy, państwa narodowe nie są siłą napędową obecnej restrukturyzacji globalnego zarządzania. Podawane nam narracje geopolityczne są często powierzchowne.


Ci, którzy przewodzą transformacji, nie są wierni żadnemu państwu narodowemu, a jedynie własnej globalistycznej sieci i zbiorowym aspiracjom. W ich rękach prawo międzynarodowe nie stanowi większej przeszkody dla ich ambicji niż niejasne zobowiązanie do przestrzegania "zasad".


Rządy krajowe są partnerami w tej sieci złożonej zarówno z podmiotów państwowych, jak i niepaństwowych. Pomimo deklarowanych animozji, przez dziesięciolecia współpracowały one w celu stworzenia kompleksu globalnego zarządzania, który właśnie się wyłania. 


Bez względu na to, kto ma stanąć na jego czele, IRBO będzie kontynuowana w nowej formie. W miarę jak system po II wojnie światowej odchodzi w przeszłość, ramy narzucane na jego miejsce są całkowicie obce ludziom żyjącym w byłych zachodnich demokracjach liberalnych.


Dlatego też my także musimy ulec przemianie, jeśli chcemy zaakceptować tę zmianę. Warunkuje się nas, abyśmy uwierzyli w obietnicę nowego IRBO i globalnej technokracji, na której jest on zbudowany.


Międzynarodowy Porządek Oparty na Zasadach (IRBO)


W 2016 roku Stewart Patrick z Council on Foreign Relations (CFR) opublikował World Order: What, Exactly, are the Rules? Opisał w niej epokę po II wojnie światowej jako "międzynarodowy porządek oparty na zasadach" (IRBO).

 

Mocno zakorzeniony w amerykańskiej wyjątkowości Patrick opisał, w jaki sposób tak zwany IRBO działał jako mechanizm hegemonicznej kontroli nad globalną polityką, światową gospodarką oraz międzynarodowym systemem monetarnym i finansowym (IMFS):


"To, co odróżnia porządek zachodni po 1945 roku, to fakt, że został on ukształtowany w przeważającej mierze przez jedno mocarstwo - Stany Zjednoczone. Działając w szerszym kontekście strategicznej dwubiegunowości, zbudowały one, zarządzały i broniły reżimów kapitalistycznej gospodarki światowej [...] W sferze handlowej hegemon naciska na liberalizację i utrzymuje otwarty rynek; w sferze monetarnej dostarcza swobodnie wymienialną walutę międzynarodową, zarządza kursami walut, zapewnia płynność i służy jako pożyczkodawca ostatniej instancji; a w sferze finansowej służy jako źródło międzynarodowych inwestycji i rozwoju."


Prawo międzynarodowe jest wprawdzie elementem IRBO, ale nie jest samo w sobie prawem. Profesor Malcolm Chalmers, pracujący dla brytyjskiego Królewskiego Instytutu Służb Specjalnych (Royal United Services Institute - RUSI), opisał IRBO jako połączenie uniwersalnych systemów bezpieczeństwa i gospodarki z umowami międzynarodowymi i procesami rozwiązywania konfliktów.


Obecny IRBO jest rzekomo zachodnim systemem norm i instytucji międzynarodowych. W oparciu o ustalenia z okresu po I i II wojnie światowej to, co sugeruje się jako porządek, jest niczym więcej jak tylko realizacją zasady "siła ma rację" na arenie międzynarodowej.

 

Czyny, nie słowa

 

Na Zachodzie nauczono nas wiary w IRBO. Sprzedaje się ją nam jako porozumienie, które ustanawia normatywne zachowania państw narodowych. Rzekomo uzgodniono podstawy stosunków międzynarodowych i określono dopuszczalne zachowania.


IRBO nie jest bynajmniej zbiorem zasad ułatwiających pokojowe współistnienie państw narodowych, lecz narzędziem manipulacji. Pytanie brzmi: kto nim włada?


Niedawne wspólne oświadczenie Federacji Rosyjskiej i Chińskiej Republiki Ludowej zdawało się wyraźnie redefiniować obecne zasady IRBO. W porozumieniu prezydentów Władimira Putina i Xi Jinpinga czytamy m.in:


"Obecnie świat przechodzi doniosłe zmiany, a ludzkość wkracza w nową erę szybkiego rozwoju i głębokich przemian. Obserwujemy rozwój takich procesów i zjawisk, jak wielobiegunowość, globalizacja gospodarcza, pojawienie się społeczeństwa informacyjnego, różnorodność kulturowa, transformacja architektury globalnego zarządzania i porządku światowego. [. . . .] pojawiła się tendencja do redystrybucji władzy w świecie. [...] porządek światowy oparty na prawie międzynarodowym, dążenie do rzeczywistej wielobiegunowości, w którym centralną i koordynującą rolę odgrywa Organizacja Narodów Zjednoczonych i jej Rada Bezpieczeństwa."

Vladimir Putin i Xi Jinping w 2018 Photo: WikiCommons – www.kremlin.ru


Natomiast przemówienie brytyjskiej minister spraw zagranicznych Liz Truss wygłoszone w Lowy Institute, wspieranym przez Rothschildów australijskim think-tanku zajmującym się polityką w regionie Azji i Pacyfiku, ilustrowało stanowisko Zachodu. Powiedziała ona:


"Rosja i Chiny coraz bardziej ze sobą współpracują, starając się wyznaczać standardy w technologiach takich jak sztuczna inteligencja i umacniać swoją dominację nad zachodnim Pacyfikiem. [Destabilizują międzynarodowy porządek oparty na zasadach i niszczą wartości, które stanowią jego podstawę. [...] Wierzymy w wolność i demokrację. [Jak powiedział premier Scott Morrison, "na podstawie historii ludzkości wiemy, że demokracje są motorem zmian". [Technologia wzmocniła pozycję ludzi, dając im niesamowitą wolność, ale wiemy, że może zostać wykorzystana przez innych do szerzenia strachu. [Łącząc siły z USA, pokazujemy naszą determinację, by chronić bezpieczeństwo i stabilność w całym regionie."


Przyjmując to, co widzimy na pierwszy rzut oka, można by dojść do wniosku, że podczas gdy oś jest w ciągłym ruchu, konflikt trwa nadal. W dużej mierze jest to prawda.


Omawiając IRBO, od razu natrafiamy na problem z nomenklaturą. Czasami mówi się o "porządku międzynarodowym opartym na zasadach", innym razem o "porządku międzynarodowym" lub "systemie opartym na zasadach", a czasami o "systemie międzynarodowym opartym na zasadach", a teraz najwyraźniej trzeba dodać "porządek światowy oparty na prawie międzynarodowym".


Chociaż nie ma ustalonej definicji tego rzekomego systemu ładu światowego, wszystko sprowadza się do tego samego. Punkt podparcia może się przesunął, ale oszustwo pozostaje nienaruszone.


Ten problem z definicją ilustruje podstawową wadę każdego pojęcia globalnego porządku opartego na zasadach. Jest on źle zdefiniowany i nietrwały. Opiera się bardziej na aktualnej realpolitik niż na jakichkolwiek prawdziwych zasadach moralnych, prawnych czy politycznych.


Choć Truss trafnie opisała, w jaki sposób ten tak zwany porządek może zostać przejęty i wykorzystany, wprowadziła słuchaczy w błąd co do tego, kim są jego sprawcy. Obecna IRBO nie jest też oparta na demokracji i wolności. Jej twierdzenia były oszustwem.


Niedawno Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA (DHS) stwierdził, że podważanie zaufania do rządu odbywa się poprzez osoby rozpowszechniające "fałszywe" informacje, co jest równoznaczne z terroryzmem. Innymi słowy, żaden obywatel USA nie ma prawa kwestionować polityki rządu. Jeśli to robią, to szerzą dezinformację. W związku z tym DHS sugeruje, że brak zaufania do rządu powinien być ścigany jako przestępstwo.


Takie jest rzekome uzasadnienie utworzenia nowej jednostki ds. terroryzmu krajowego, działającej przy Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości USA. Asystent Prokuratora Generalnego Matthew Olsen powiedział Senackiej Komisji Sądownictwa, że jednostka została utworzona w celu zwalczania rosnącego zagrożenia "ekstremizmem", który najwyraźniej obejmuje "ideologie antyrządowe i antyautorytarne".


Według Departamentu Sprawiedliwości USA i DHS kwestionowanie "władzy" lub "rządu" jest postawą ekstremistyczną. W ekstremistycznej ideologii rządowej nie ma miejsca na wolność słowa. Bez wolności słowa amerykańska demokracja jest skończona.


Podobnie w Nowej Zelandii premier Jacinda Ardern (Młody Globalny Lider Światowego Forum Ekonomicznego) przyznała, że jej rząd zamierza ignorować niezbywalne prawo ludzi do wędrowania, jeśli nie poddadzą się szczepieniom. Podobnie jest z Komisją Europejską, której Cyfrowy Certyfikat UE COVID ogranicza swobodę poruszania się tylko do obywateli, którzy mają wstrzyknięte odpowiednie środki farmaceutyczne.


Te "certyfikaty" szczepionkowe stanowią furtkę do pełnego cyfrowego identyfikatora dla wszystkich obywateli spełniających wymagania. Przemawiając w czerwcu 2021 roku, przewodnicząca Komisji UE Ursula Von Der Leyen powiedziała:


"Chcemy zaoferować Europejczykom nową tożsamość cyfrową. Tożsamość, która zapewni zaufanie i ochronę użytkowników w sieci. [Pozwoli ona każdemu kontrolować swoją tożsamość w sieci oraz współdziałać z rządami i przedsiębiorstwami w całej UE".


Innymi słowy, status szczepionki obywatela UE, który zgodnie z planami UE będzie stanowił kluczowy element tożsamości cyfrowej, będzie również wymagany do uzyskania dostępu do towarów i usług. Bez odpowiedniej autoryzacji zostaną oni wykluczeni ze społeczeństwa.


Ostatnio niektóre rządy wycofały się ze swoich planów wprowadzenia paszportu (certyfikatu) szczepionkowego. Jest to jedynie krótkotrwałe wstrzymanie się w obliczu narastających protestów społecznych.

Dążenie do cyfrowej tożsamości, kontrolującej każdy aspekt naszego życia, jest nieodłącznym elementem Celu 16.9 Zrównoważonego Rozwoju (SDG) ONZ. Polityka zmierzająca w kierunku tożsamości cyfrowej ma charakter globalny, niezależnie od tego, kto rzekomo stoi na czele IRBO.


Żadna z tych polityk nie wskazuje, jak twierdzi Truss, na leżącą u ich podstaw wiarę w "wolność i demokrację". Wśród państw Pięciorga Oczu i w całej UE widzimy jedynie przywiązanie do autorytarnej dyktatury.


W Wielkiej Brytanii, gdzie Truss jest czołową postacią rządu, plany wprowadzenia dyktatury są w zaawansowanym stadium. Państwo brytyjskie wykorzystało pseudopandemię do rozwoju i uchwalenia szeregu dyktatorskich przepisów.       


Elizabeth Truss Photo: Policy Exchange


Ustawa o tajnych ludzkich źródłach wywiadowczych (Criminal Conduct) z 2020 r. upoważnia państwo do popełniania dowolnych przestępstw i zdejmuje z jego pracowników wszelką odpowiedzialność prawną; ustawa o policji, przestępstwach, wyrokach i sądach skutecznie delegalizuje wszelkie protesty publiczne i choć obecnie utknęła w martwym punkcie po odrzuceniu jej przez Izbę Lordów, to drobne poprawki niemal na pewno doprowadzą do jej uchwalenia; Ustawa o bezpieczeństwie w sieci, po jej uchwaleniu, położy kres wolności słowa w Internecie, a proponowane zmiany dotyczące tajemnicy służbowej, kontrwywiadu i walki z terroryzmem zlikwidują możliwość obrony dziennikarza przed działaniem w interesie publicznym, co skutecznie położy kres informowaniu o nieprawidłowościach i dziennikarstwu śledczemu w Wielkiej Brytanii.


Przykładem tych wszystkich despotycznych zmian są proponowane przez rząd brytyjski reformy Ustawy o Prawach Człowieka. Komunikat prasowy rządu pokazuje, że twierdzenie o poszanowaniu praw jednostki, wolności i demokracji jest niczym więcej niż propagandą mającą na celu oszukanie niczego nie podejrzewającej opinii publicznej.


Chociaż rząd mówi o różnorodności i historycznym przywiązaniu do wolności, okraszając swój komunikat prasowy puszystymi sloganami, jego działania są sprzeczne z jego intencjami. Stwierdzają:


"Rząd chce wprowadzić ustawę o prawach w taki sposób, aby chronić podstawowe prawa ludzi, a jednocześnie zabezpieczać szerszy interes publiczny [...] [Rozwój "kultury praw" [...] wyparł należne skupienie się na odpowiedzialności osobistej i interesie publicznym. [Podczas gdy prawa człowieka są uniwersalne, Bill of Rights mogłaby wymagać od sądów, aby przy interpretacji i wyważaniu praw kwalifikowanych w większym stopniu uwzględniały zachowanie powodów i szerszy interes publiczny. [...] Przesunięcie uprawnień prawodawczych z parlamentu na sądy w zakresie definiowania praw i porównywania ich z szerszym interesem publicznym doprowadziło do deficytu demokracji. [...] [Wolność wypowiedzi nie może być prawem absolutnym, jeśli zrównoważy się ją z potrzebą ochrony bezpieczeństwa narodowego, zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom i podjęcia kroków w celu ochrony przed krzywdą jednostek".


Chociaż państwo brytyjskie twierdzi, że "prawa człowieka są uniwersalne", to najwyraźniej tak nie jest, jeśli są to "prawa kwalifikowane", oparte na tym, co rząd uzna za ważniejsze. Osoby dochodzące swoich praw przed sądem utrudniają realizację programów rządowych. Jest to uważane za "deficyt demokracji". Dlatego Nowa Ustawa o Prawach będzie chronić władzę i autorytet rządu ponad wolnościami obywateli.


Rząd Wielkiej Brytanii zdefiniuje "bezpieczeństwo narodowe". Jego ochrona, według własnego uznania, będzie nadrzędna w stosunku do wszystkich praw jednostki. Państwo brytyjskie nie będzie tolerować swobody poruszania się, wolności słowa i wypowiedzi. Zamiast tego wolność i demokrację zastąpi troska o "interes publiczny", "bezpieczeństwo" i ochrona ludności przed jakimś mglistym pojęciem "krzywdy".


Po obu stronach Atlantyku i na globalnym Południu, gdzie obowiązuje zasada "pięciu oczu", wyłania się nowy system, który ułatwia to, co Mussolini określił mianem Państwa Faszystowskiego:


"Faszystowska koncepcja życia podkreśla znaczenie państwa i akceptuje jednostkę tylko w takim stopniu, w jakim jej interesy są zbieżne z interesami państwa. [Liberalizm neguje państwo w imię jednostki; faszyzm ponownie potwierdza prawa państwa jako wyrażające prawdziwą istotę jednostki. [Faszystowska koncepcja państwa jest wszechogarniająca; poza nią nie mogą istnieć, a tym bardziej mieć wartości, żadne wartości ludzkie czy duchowe. Tak rozumiany faszyzm jest totalitarny, a państwo faszystowskie - synteza i jednostka obejmująca wszystkie wartości - interpretuje, rozwija i potęguje całe życie narodu."


To właśnie kierowany przez USA sojusz państw Pięciorga Oczu oraz Unia Europejska uważają się za obrońców międzynarodowego porządku opartego na zasadach. W obliczu ich zaangażowania w nową formę globalnego faszyzmu wątpliwa jest koncepcja, że IRBO zapewnia nam bezpieczeństwo. Prawdę mówiąc, IRBO w obecnym kształcie nigdy nie promowała wolności ani demokracji.


Rzekomi przywódcy IRBO zwyczajowo stosują podwójne standardy. Nielegalne wojny, długotrwałe kampanie terrorystyczne przeciwko własnej ludności, wspieranie zagranicznych powstań terrorystycznych, okrutne sankcje gospodarcze i udział w międzynarodowych operacjach przemytu narkotyków to typowe działania państw narodowych, które roszczą sobie prawo do IRBO.


Choć zachodnia hegemonia nalega, by wszyscy przestrzegali jej zasad, sama nie przestrzega ich w taki sam sposób. Wśród wielu niedawnych przykładów można wymienić jednostronne wycofanie się Stanów Zjednoczonych ze Wspólnego Kompleksowego Planu Działania (JCPOA), często nazywanego irańskim porozumieniem nuklearnym; złamanie przez NATO zapewnień ostatniego prezydenta Związku Radzieckiego Michaiła Gorbaczowa, że nie rozszerzy się ono "ani o cal na wschód"; oraz więzienie dziennikarzy.


Nie oznacza to, że rzekomi przeciwnicy obecnej polityki IRBO, zwłaszcza Rosja, Chiny i Iran, są bez zarzutu. Nie można jednak uznać, że "narody wiodące" obecnego IRBO mają jakąkolwiek moralną przewagę.


Politycy tacy jak Truss promują IRBO jako kamień węgielny międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, ale są to nic nieznaczące frazesy. Nie ma w niej nic z natury pokojowego ani bezpiecznego.


Rzeczywisty IRBO


Obecny IRBO jest przedstawiany jako projekt zachodnich, niegdyś liberalnych, demokratycznych państw, które wykorzystały dominację gospodarczą i militarną Stanów Zjednoczonych. Jednak mimo że tak właśnie przedstawiają to media głównego nurtu (MSM), środowiska akademickie i ośrodki analityczne, nie jest to dzisiejszy międzynarodowy porządek oparty na zasadach.


Porządek międzynarodowy można dokładniej opisać jako narzędzie globalnej sieci kapitalistów-zainteresowanych, służące do manipulowania państwami narodowymi w celu realizacji własnych, głównie prywatnych, korporacyjnych planów. W istocie, można powiedzieć, że to wszystko, czym kiedykolwiek był.


Prawdziwie globalna sieć korporacji, ośrodków analitycznych, prywatnych fundacji, organizacji międzyrządowych, organizacji pozarządowych i rządów współpracuje ze sobą, aby przekształcić globalne programy polityczne w politykę i ustawodawstwo na szczeblu krajowym i lokalnym. Jest to Globalne Partnerstwo Publiczno-Prywatne (G3P), a jego zasięg obejmuje wszystkie kraje.


Możemy postrzegać globalną mapę polityczną jako mozaikę suwerennych narodów, istniejących w stanie anarchii (nikt nimi nie rządzi), ale G3P nie. Globalna kapitalistyczna sieć interesariuszy (G3P) widzi w niej autorytarną, podzieloną strukturę, którą można manipulować, aby osiągnąć swój cel, a tym celem jest stworzenie spójnego systemu globalnego zarządzania pod ich władzą.


Przez cały czas trwania pseudopandemii Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) współpracowało z organizacjami rządowymi i międzyrządowymi, aby promować swój program polityczny "Wielkiego Resetu". G3P jest ucieleśnieniem tego, co WEF nazywa wielopodmiotowym modelem globalnego zarządzania.


W październiku 2019 r., na krótko przed rozpoczęciem pseudopandemii, WEF opublikował Global Technology Governance: A Multistakeholder Approach. Korzystając z autorytetu, żądając, by świat zaakceptował ingerencję planowanej przez siebie czwartej rewolucji przemysłowej (4IR), G3P, reprezentowane przez WEF, ubolewało nad tym, co uważało za brak postępu w kierunku globalnego zarządzania.


W tym wielopodmiotowym systemie wybrane rządy są tylko jednym z wielu interesariuszy. Większość wiodących partnerów w G3P to prywatne korporacje, takie jak Bank Rozrachunków Międzynarodowych, lub reprezentują one interesy prywatnych korporacji, na przykład Światowa Rada Biznesu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju.


Nasz demokratyczny nadzór sięga tylko tak daleko, jak pozwala na to wpływ naszego rządu krajowego jako uczestnika G3P. Zakres tej demokratycznej odpowiedzialności można sobie uzmysłowić, analizując uwagi Dominica Cummingsa, byłego głównego doradcy premiera Wielkiej Brytanii. W zeznaniach złożonych przed komisją parlamentarną w dniu 20 maja 2021 roku (przejdź do 14:02:35) Cummings powiedział:


"W marcu zacząłem otrzymywać telefony od różnych osób, które mówiły, że te nowe szczepionki z mRNA mogą zniszczyć konwencjonalną mądrość... Mówili o tym ludzie tacy jak Bill Gates i inni. Zasadniczo to, co się stało, to istnienie sieci ludzi, ludzi typu Billa Gatesa, którzy mówili, żeby całkowicie przemyśleć paradygmat tego, jak to zrobić [...] Bill Gates i inni ludzie tego pokroju mówili mi, a także innym osobom z numeru 10, że trzeba myśleć o tym w sposób znacznie bardziej zbliżony do klasycznych programów z przeszłości. Projekt Manhattan w czasie II wojny światowej, program Apollo [...] Ale Bill Gates i inni mówili [...], że rzeczywisty oczekiwany zwrot z tego jest tak wysoki, że nawet jeśli okaże się, że wszystkie miliardy zostaną zmarnowane, to i tak jest to dobre ryzyko."


Cummings mówił o reakcji rządu brytyjskiego na politykę zdrowia publicznego w obliczu domniemanej globalnej pandemii. Były to decyzje, które miały wpływ na zdrowie każdego mężczyzny, kobiety i dziecka w tym kraju.


Jego komentarze ujawniają, że rząd brytyjski po prostu wykonywał polecenia wydane przez sieć "ludzi typu Bill Gates". Państwo brytyjskie opracowało kluczową politykę krajową na polecenie Fundacji Billa i Melindy Gatesów (BMGF). Działali oni zgodnie z instrukcjami prywatnej, zwolnionej z podatku fundacji.


BMGF jest jednym z głównych interesariuszy G3P. Podobnie jak WEF, jej partnerstwo z organizacjami rządowymi i międzyrządowymi jest bardzo szerokie.


Jak wiemy, rzekome twierdzenia o bezpieczeństwie i skuteczności szczepionek, wysuwane przez BMGF i polityków, którzy realizowali dla nich politykę zdrowia publicznego, nie były nawet w najmniejszym stopniu zgodne z prawdą. Wiemy też, że to niepowodzenie jest nieistotne dla BMGF, ponieważ "zysk z tego jest tak wysoki", że nie ma to znaczenia.


Ośrodki analityczne stanowią centralny element G3P. Współpracują one z innymi partnerami G3P w celu opracowania programów politycznych, które rządy następnie narzucają swoim obywatelom.


Ośrodki analityczne, takie jak Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych (RIIA - Chatham House), są niezmiennie tworzone przez przedstawicieli korporacji międzynarodowych (w tym banków centralnych), instytucji finansowych, organizacji pozarządowych, fundacji filantropijnych, prywatnych darczyńców, organizacji międzyrządowych, instytucji akademickich i rządów itp.


Przykładowo, członkami Chatham House są: Organizacja Narodów Zjednoczonych, Fundacja Billa i Melindy Gatesów, Fundacja Społeczeństwa Otwartego, Bank Anglii, Astrazeneca, GlaxoSmithKline, Bloomberg, The Guardian, City of London, Komisja Europejska i Unia Europejska, BAE systems, Goldman Sachs, De Beers, BlackRock, China International Capital Corporation, Huawei, Kings College London, London School of Economics (LSE), Oxfam, Armia Brytyjska oraz rządy z całego świata. Lista jest długa.


Wyobrażenie, że te globalistyczne organizacje są w rzeczywistości bezsilne i istnieją tylko po to, by pomagać rządom w opracowywaniu polityki, jest skrajnie naiwne. Bardziej trafne podsumowanie zostało zaproponowane przez kilku naukowców. Prof. Hartwig Pautz napisał:


"Dążą oni do wywarcia wpływu na decydentów politycznych i opinię publiczną, a czynią to za pomocą nieformalnych i formalnych kanałów oraz wykorzystując swoje dobre kontakty w często ponadnarodowych sieciach politycznych obejmujących partie polityczne, grupy interesów, korporacje, organizacje międzynarodowe, organizacje społeczeństwa obywatelskiego i biurokrację służby cywilnej. [Decydenci polityczni coraz częściej potrzebują kuratorów, arbitrów lub filtrów, aby pomóc im w wyborze informacji, danych i ekspertyz politycznych, które powinni wykorzystać w procesie podejmowania decyzji".


Wystarczy jednak przyjrzeć się komentarzom takich osób jak Dominic Cummings czy Hillary Clinton, by dostrzec, że nawet spostrzeżenia Pautza są niewystarczające. Jako ówczesna Sekretarz Stanu USA, Clinton powiedziała, że rolą Rady Stosunków Zagranicznych (CFR) - jako amerykańskiego ośrodka analitycznego zajmującego się polityką zagraniczną - jest mówienie Departamentowi Stanu USA, "co powinniśmy robić i jak powinniśmy myśleć o przyszłości".


Rządy, w tym rządy USA, Rosji i Chin, są interesariuszami G3P. W 2017 roku, przemawiając na seminarium na Harvardzie, założyciel i przewodniczący wykonawczy WEF, Klaus Schwab, powiedział:


"Pani Merkel, a nawet Władimir Putin i tak dalej - wszyscy oni byli Młodymi Globalnymi Liderami Światowego Forum Ekonomicznego. Ale to, z czego teraz jesteśmy naprawdę dumni, jeśli chodzi o młode pokolenie, takie jak premier Trudeau, prezydent Argentyny i inni, to fakt, że przenikamy do gabinetów. Wczoraj byłem na przyjęciu u premiera Trudeau i wiem, że połowa tego gabinetu, a nawet więcej niż połowa, należy do nas... właściwie do Młodych Globalnych Liderów Światowego Forum Ekonomicznego".


Nie były to czcze przechwałki. Przez program YGL przeszli tacy przywódcy polityczni, jak Tony Blair, Jacinda Ardern, Emmanuel Macron, Alexander De Croo (premier Belgii), Sanna Marin (premier Finlandii) i wielu innych politycznych ważniaków. To dlatego w przemówieniu do narodu kanadyjskiego w listopadzie 2020 r., w bezpośrednim nawiązaniu do tzw. wielkiego resetu WEF, premier Kanady Justin Trudeau powiedział:


"Odbudowanie lepszej sytuacji oznacza uzyskanie wsparcia dla najbardziej narażonych, przy jednoczesnym utrzymaniu tempa realizacji agendy 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju i SDGs. [...] Ta pandemia stworzyła okazję do zresetowania. To nasza szansa, by przyspieszyć wysiłki podejmowane przed pandemią, by na nowo wyobrazić sobie systemy gospodarcze, które faktycznie będą w stanie sprostać globalnym wyzwaniom, takim jak skrajne ubóstwo, nierówności i zmiany klimatyczne."


Trudeau jest jednym z wielu Młodych Globalnych Liderów WEF (Young Global Leaders - YGL) oraz członków wcześniejszego programu o nazwie Globalni Liderzy Jutra, którzy ukształtowali globalną odpowiedź polityczną na pseudopandemię. Jego zadaniem, jako absolwenta YGL, było przekonanie kanadyjskiej opinii publicznej do przyjęcia programu politycznego G3P "Wielki Reset".


Wbrew temu, co twierdzi Schwab, prezydent Rosji Władimir Putin nie wydaje się być jednym z protegowanych YGL WEF. Jednak Klaus Schwab, przemawiając w 2019 roku do prezydenta Kostaryki Quesady, powtórzył swoje stwierdzenie o Putinie:


"Pani Merkel, Tony Blair, oni wszyscy, nawet prezydent Putin, byli Młodymi Globalnymi Liderami".


W 1993 roku, kiedy rozpoczął się program Globalni Liderzy Jutra, Putin miał 41 lat, a górna granica wieku, od której można było przystąpić do programu, wynosiła podobno 38 lat. Wydaje się mało prawdopodobne, że Putin był "oficjalnie" uczestnikiem szkolenia WEF YGL.


Po 16 latach służby w radzieckim KGB Putin budował swoją reputację jako polityk w 1993 roku, pełniąc funkcję zastępcy mera Sankt Petersburga Anatolija Sobczaka. Następnie Sobczak był współautorem Konstytucji Federacji Rosyjskiej.

Putin w 2009 na  World Economic Forum


Putin odegrał kluczową rolę w zachęcaniu zagranicznych inwestorów do inwestowania w mieście i to właśnie podczas pobytu w Petersburgu Putin nawiązał bliskie relacje z Klausem Schwabem. W swoim przemówieniu na wirtualnym spotkaniu WEF w Davos w 2021 roku Putin powiedział:


"Panie Schwab, drogi Klausie, [...] byłem w Davos wiele razy, uczestnicząc w wydarzeniach organizowanych przez pana Schwaba, nawet jeszcze w latach 90. Klaus właśnie przypomniał sobie, że spotkaliśmy się w 1992 roku. Rzeczywiście, w czasie mojego pobytu w Petersburgu wielokrotnie odwiedzałem to ważne forum. [Trudno nie dostrzec fundamentalnych zmian w światowej gospodarce, polityce, życiu społecznym i technologii. Pandemia koronawirusów [...] pobudziła i przyspieszyła te zmiany strukturalne".

 

Jeśli chodzi o partnerstwa G3P, partnerstwo Rosji jest być może jednym z najbliższych WEF. Coroczne globalne ćwiczenia Cyber-Polygon organizowane przez WEF są organizowane przez Bi.Zone, spółkę zależną Sberbanku.


Bi.Zone jest odpowiedzialna za projektowanie i prowadzenie scenariuszy i ćwiczeń Cyber Polygon. Sberbank jest rosyjskim bankiem z większościowym udziałem skarbu państwa i jednym z członków założycieli Centrum Bezpieczeństwa Cybernetycznego WEF (CCS).


Inni partnerzy CCS to wiodący amerykański ośrodek analityczny zajmujący się polityką zagraniczną Carnegie Endowment for International Peace (CEIP), Europol (reprezentujący rządy państw UE), INTERPOL, Organizacja Państw Amerykańskich (reprezentująca rządy państw Ameryki Północnej i Południowej) oraz krajowe centra bezpieczeństwa cybernetycznego z Izraela, Wielkiej Brytanii, Korei, Arabii Saudyjskiej i Szwajcarii (siedziba BIS).


Spośród wielu korporacji zaangażowanych w Cyber Polygon 2021, firmy rosyjskie tworzyły największy kontyngent z każdego kraju. Ponadto WEF jest partnerem Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu (SPIEF).


Międzynarodowa Fundacja SPIEF została założona w Petersburgu w 1998 roku pod kierownictwem Hermana Grefa. W tym czasie pełnił on funkcję wicegubernatora miasta.


W 1993 roku Gref był również bliskim współpracownikiem Anotolija Sobczaka w Petersburgu, gdzie Putin był starszym doradcą Sobczaka. Obecnie Gref jest dyrektorem generalnym i prezesem Sberbanku.


W 2017 roku Schwab uznał, że SPIEF i Rosja są światowymi liderami w zakresie regulacji międzynarodowych i stwierdził:


"W nowym środowisku gospodarczym i z należytym uwzględnieniem najnowszych przełomów technologicznych stoimy w obliczu konieczności opracowania nowych formatów współpracy. [Jestem absolutnie przekonany, że Rosja, jako jeden z liderów odpowiedzialnej regulacji globalnej, musi odgrywać główną rolę w określaniu nowych form współistnienia w erze czwartej rewolucji przemysłowej."


Rosja i SPIEF są częścią sieci G3P i są mocno zaangażowane w globalne bezpieczeństwo cybernetyczne, a w szczególności w regulację technologii. Jasne jest, że za pośrednictwem partnerów takich jak CFR, BMGF i WEF, Globalne Partnerstwo Publiczno-Prywatne forsuje globalną agendę polityczną wspieraną przez obie strony podziału Wschód-Zachód.


Aktywiści WEF, tacy jak Trudeau i inni skompromitowani urzędnicy, są w stanie zapewnić, że dystrybucja polityki będzie przebiegać możliwie bez tarć. Rządy Rosji i - jak się przekonamy - Chin są równie aktywnymi uczestnikami działań G3P w zakresie globalnego zarządzania.


Gdybyśmy wierzyli zachodnim MSM, stanowiłoby to pozornie niezrozumiałą zagadkę. Chociaż te państwa narodowe są partnerami G3P, mówi się nam, że jednocześnie podkopują IRBO. Coś tu się nie zgadza.


Według Reutersa, europejskie banki muszą przygotować się na rosyjskie ataki cybernetyczne. CBS twierdzi, że DHS jest w pełnej gotowości na nadchodzącą wojnę cybernetyczną, podczas gdy brytyjskie media podały te same przerażające informacje. Forbes donosi, że Rosja prowadzi wojnę cybernetyczną przeciwko Zachodowi od 20 lat, a Guardian twierdzi, że to typowe działania Federacji Rosyjskiej.


Wszystko to wydaje się niezwykle dziwne, biorąc pod uwagę, że zachodnie korporacje, takie jak IBM, Deutsche Bank i Santander, brały udział w ćwiczeniach przygotowujących do cyberwojny, które w dużej mierze były prowadzone przez rosyjski bank państwowy. Jeśli twierdzenia MSM są choć w niewielkim stopniu wiarygodne, to samo ryzyko szpiegostwa przemysłowego wydaje się nie do oszacowania.


Rządy z całego zachodniego świata uczestniczą w pracach Centrum Cyberbezpieczeństwa WEF, które zostało założone częściowo przez Sberbank. Jednocześnie stale ostrzegają swoich obywateli przed niebezpieczeństwem rosyjskich ataków cybernetycznych.


Szczerze mówiąc, te opowieści o rosyjskim cyberzagrożeniu są żałosne. Zachodnie rządy i korporacje, które wydają się wykonywać polecenia G3P co do joty, wydają się być zadowolone z tego, że kierują się oceną i zaleceniami rosyjskiego banku państwowego dotyczącymi cyberbezpieczeństwa.


O wiele bardziej wiarygodnym uzasadnieniem dla tych doniesień MSM i rządowych straszaków jest to, że mają one na celu przygotowanie nas i uzasadnienie cyfrowej transformacji sektora finansowego. W swoim raporcie na temat zagrożeń cybernetycznych w 2020 roku Carnegie Endowment for International Peace (CEIP) stwierdził, że pseudopandemia wymusiła tę zmianę.


W ledwie ukrytym odniesieniu do Rosji i Chin CEIP stwierdził, że ataki cybernetyczne ze strony państw narodowych są nieuniknione. Przewidywano, że odpowiedzią na ten rzekomo nieunikniony atak będzie połączenie działań banków, władz finansowych i aparatu bezpieczeństwa narodowego państw.


Centralizacja władzy, zwłaszcza nad systemami finansowymi, jest zawsze rozwiązaniem, jeśli chodzi o G3P. Przede wszystkim dlatego, że zakładają one prawo do sprawowania tej władzy.


W najważniejszych kwestiach rządy nie kształtują polityki, a jej kuratorem są ośrodki analityczne G3P, takie jak CEIP. Nie powinniśmy ulegać złudzeniu, że te ośrodki analityczne po prostu proponują sugestie. Mają one władzę finansową, ekonomiczną i polityczną, która pozwala im podejmować decyzje na arenie międzynarodowej i robią to od pokoleń.


Nikt nie głosuje na think tanki. W tym zakresie tak zwana demokracja przedstawicielska jest farsą. My, ludzie, nigdy nie mieliśmy nic do powiedzenia w "wielkich sprawach". Dla tych z nas, którzy żyją w zachodnich demokracjach, rządowe popisy służą jedynie przekonaniu nas, że jesteśmy w jakiś sposób reprezentowani w obradach. Jest to w gruncie rzeczy sztuczka zaufania.


W tym właśnie kontekście możemy rozumieć Międzynarodowy Porządek Oparty na Zasadach. Choć obecnie opiera się on na tym, co wydaje się być hegemonią Zachodu, i zmierza w kierunku wielobiegunowego systemu kierowanego przez Eurazję, to oba te systemy są jedynie wygodnymi mechanizmami, za pomocą których G3P sprawuje władzę i autorytet.


Jak zauważa wielu komentatorów, w tym WEF, sytuacja w IRBO się zmienia. W miarę jak to się dzieje, zbliżamy się coraz bardziej do IRBO opartego na chińskim modelu technokracji.


Technokracja: Miłosny romans G3P


Ośrodki analityczne G3P, w tym przede wszystkim, choć nie tylko, Komisja Trójstronna, od prawie stu lat realizują marzenie o stworzeniu globalnego technokratyzmu. Często słyszana pseudopandemiczna mantra "kierowania się nauką" jest przykładem technokracji.


Technokracja wyrosła z ruchu na rzecz efektywności w czasach postępu w USA na początku XX wieku. Opierała się ona na zasadach naukowego zarządzania zaproponowanych przez Fredericka Winslowa Taylora oraz na ideach ekonomicznych ekonomistów społecznych, takich jak Thorstein Veblan, który stworzył słynny termin "widoczna konsumpcja".


Veblan był jednym z członków założycieli prywatnej inicjatywy badawczej w Nowym Jorku, finansowanej przez Johna D. Rockefellera, zwanej New School For Social Research. Wkrótce doprowadziło to do powstania Technical Alliance.


Howard Scott, lider Sojuszu Technicznego(Technical Alliance), dołączył następnie do M. Kinga Hubberta na Uniwersytecie Columbia. W 1934 roku opublikowali podręcznik Technocracy Inc. Study Course.


Był to projekt północnoamerykańskiego państwa technicznego. Zaproponowano w nim społeczeństwo kierowane przez naukę, inżynierię i środowisko akademickie, a nie przez politykę. Hubbert napisał:


"Technokracja stwierdza, że produkcja i dystrybucja obfitości dóbr materialnych na skalę kontynentalną do użytku wszystkich obywateli kontynentu może być zrealizowana jedynie poprzez kontynentalną kontrolę technologiczną, zarządzanie funkcjami, Technate".


Technokracja wymaga, by aktywność każdego obywatela była nieustannie rejestrowana i kontrolowana. Wymaga stałego nadzoru nad ludnością.


Umożliwia to obliczanie w czasie rzeczywistym całkowitego wydatku energetycznego Technokraty. Dane te są następnie zestawiane i analizowane, aby centralny komitet technokratów mógł zarządzać zasobami Technokracji i rozdzielać je aż do poziomu pojedynczego człowieka.


Scott i Hubbert zaplanowali nowy system monetarny oparty na zużyciu energii, w którym towary i usługi byłyby wyceniane zgodnie z energetycznym kosztem produkcji. Obywatele otrzymywaliby nową walutę w postaci "certyfikatów energetycznych".


W Stanach Zjednoczonych lat 30. ubiegłego wieku było to zadanie technologicznie niewykonalne. Choć przez kilkanaście lat cieszyło się popularnością, ludzie zdali sobie sprawę, że proponowany system Technate to absurd.


Pomimo pozornie niedorzecznego systemu zaproponowanego przez Scotta i Hubberta, zwłaszcza Rockefellerowie dostrzegali potencjał wykorzystania technokracji do zwiększenia swojej kontroli nad społeczeństwem. Przez wiele lat kontynuowali finansowanie ruchu technokracji i związanych z nim programów, nie bacząc na słabnące zainteresowanie opinii publicznej.


W 1970 r. profesor Zbigniew Brzeziński opublikował książkę "Between Two Ages: America's Role In The Technetronic Era". W tym czasie był profesorem nauk politycznych na Uniwersytecie Columbia, gdzie Scott poznał Hubberta w 1932 roku. Był on już doradcą w kampanii Kennedy'ego i Johnsona, a później został doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Jimmy'ego Cartera (1977-1981).


Pod cienką jak papier zasłoną ostrożności Brzeziński pisał z entuzjazmem o tym, jak światowa elita naukowa może nie tylko wykorzystywać wszechobecną propagandę, manipulację ekonomiczną i polityczną do określania kierunku rozwoju społeczeństwa, ale także wykorzystywać technologię i nauki behawioralne do prania mózgów i zmiany zachowań ludności. Opisując formę tego społeczeństwa i możliwości kontroli autorytarnej, napisał:


"Takie społeczeństwo byłoby zdominowane przez elitę, której roszczenia do władzy politycznej opierałyby się na rzekomo lepszej wiedzy naukowej. Elita ta, nieskrępowana ograniczeniami tradycyjnych wartości liberalnych, nie zawahałaby się osiągnąć swoich celów politycznych, wykorzystując najnowsze nowoczesne techniki wpływania na zachowania publiczne i utrzymując społeczeństwo pod ścisłym nadzorem i kontrolą".


Chociaż Brzeziński nie użył słowa "technokracja", to jednak opisał Technate. Zdając sobie sprawę z tego, że technologia szybko zbliża się do punktu, w którym technokracja staje się wykonalna, opisał, w jaki sposób technologia cyfrowa zdominuje "erę technotroniczną", przekształcając społeczeństwo, kulturę, politykę i globalną równowagę sił politycznych.


W 1973 r. Brzeziński dołączył do Davida Rockefellera, tworząc Komisję Trójstronną. Ich cel nie mógł być jaśniejszy:


"Najbardziej bezpośrednim celem było zebranie [...] najwyższej możliwej nieoficjalnej grupy, aby wspólnie przyjrzeć się kluczowym wspólnym problemom. [Istniało poczucie, że Stany Zjednoczone nie zajmują już tak wyjątkowej pozycji lidera, jak miało to miejsce we wcześniejszych latach po II wojnie światowej. [...] i że aby system międzynarodowy mógł z powodzeniem sprostać głównym wyzwaniom nadchodzących lat, potrzebna będzie bardziej wspólna forma przywództwa [...]. [Rosnąca współzależność", która tak zaimponowała założycielom Komisji Trójstronnej na początku lat siedemdziesiątych, pogłębiła się do "globalizacji". [Wątpliwości co do tego, czy i jak zmieni się ten prymat [...] wzmogły potrzebę uwzględnienia dramatycznej transformacji systemu międzynarodowego. [Nasze członkostwo poszerzyło się, aby odzwierciedlić szersze zmiany zachodzące w świecie. I tak Grupa Japońska stała się Grupą Pacyficzno-azjatycką, a w 2009 roku dołączyli do niej członkowie z Chin i Indii.


Już w 1973 r. Trójstronni stwierdzili, że prymat Stanów Zjednoczonych ulegnie dramatycznej zmianie. Wynikało to z uświadomienia sobie przez Brzezińskiego, że w erze technotronicznej globalne korporacje przewyższą państwa narodowe nie tylko pod względem potęgi finansowej i gospodarczej, ale także pod względem zdolności do innowacji i kierowania działaniami miliardów obywateli. W Between Two Ages pisał: 


"Państwo narodowe jako podstawowa jednostka zorganizowanego życia człowieka przestało być główną siłą twórczą: Międzynarodowe banki i korporacje wielonarodowe działają i planują w sposób, który znacznie wyprzedza polityczne koncepcje państwa narodowego".


Trilateraliści, w pełni zaangażowani w proces globalizacji, zaczęli tworzyć nowy IRBO. Nowy porządek światowy, zamiast na potędze gospodarczej i militarnej USA, miał się opierać na wspólnotowym zaangażowaniu w efektywne zarządzanie zasobami, a poprzez ten mechanizm - w kontrolę społeczną.


Państwa narodowe ustąpiłyby miejsca globalnej sieci powstałej w wyniku połączenia państwa i korporacji. Sieć ta zarządzałaby populacjami i działalnością gospodarczą za pomocą nowego systemu monetarnego opartego na zasobach oraz centralnego planowania gospodarczego.


Poszczególni obywatele i przedsiębiorstwa byłyby stale monitorowane, a ich zachowanie podlegałoby ograniczeniom i nakazom. W ten sposób G3P uzyskałaby możliwość sprawowania władzy w skali globalnej, do której dążyła.


Brzeziński zasugerował, w jaki sposób można zabezpieczyć tę przyszłość. Transformację umożliwiłaby technokracja:


"Zarówno rosnąca zdolność do natychmiastowej kalkulacji najbardziej złożonych interakcji, jak i coraz większa dostępność biochemicznych środków kontroli człowieka zwiększają potencjalny zakres świadomie obranego kierunku. [...] W społeczeństwie technetronicznym tendencja wydaje się zmierzać w kierunku agregacji indywidualnego wsparcia milionów niezorganizowanych obywateli [...] i efektywnego wykorzystania najnowszych technik komunikacyjnych do manipulowania emocjami i kontrolowania rozumu. [...] Choć cel ukształtowania wspólnoty narodów rozwiniętych jest mniej ambitny niż cel rządu światowego, to jednak jest bardziej osiągalny. [W Chinach konflikt chińsko-radziecki już przyspieszył nieuchronną sinizację chińskiego komunizmu. [Może to zarówno osłabić ideologiczną nieustępliwość reżimu, jak i doprowadzić do bardziej eklektycznych eksperymentów w kształtowaniu chińskiej drogi do nowoczesności".


Modernizacja Chin była postrzegana jako szansa na stworzenie zaawansowanego społeczeństwa technokratycznego, które, choć rozwijałoby się zarówno gospodarczo, jak i technologicznie, pozostałoby dyktaturą. W ten sposób G3P zyskało doskonały poligon doświadczalny do budowy Technate.


Technokracja zapewnia scentralizowaną władzę nad zarządzanym systemem kapitalistycznym. Pozwala ona na rozwój biznesu pod warunkiem, że będzie on przestrzegał dyktatu technokratów. 


Nowa Międzynarodowa Organizacja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie będzie opierać się na prymacie państw narodowych ani na narzucaniu przez nie jakichkolwiek uzgodnionych wartości czy norm. Będzie się raczej opierać na systemie wielostronnym, w którym nominalnie pragmatyczne rozwiązania ogłoszonego kryzysu stanowią imperatyw moralny. Wielostronność oznacza fuzję państwa i korporacji.


Ta transformacja IRBO została podkreślona przez WEF w białej księdze "Globalizacja 4.0. Shaping a New Global Architecture in the Age of the Fourth Industrial Revolution".


"Po drugiej wojnie światowej przywódcy pracowali wspólnie, aby opracować nowe struktury instytucjonalne i ramy zarządzania. [Od tego czasu świat zmienił się diametralnie. [Kontekst zarządzania i współpracy zmienia się w związku z czwartą rewolucją przemysłową. [Wkroczyliśmy w zupełnie nową erę, w której wiele założeń z poprzednich okresów nie ma już racji bytu. [W miarę jak nowe technologie przekształcają nasze systemy opieki zdrowotnej, transportu, komunikacji, produkcji, dystrybucji i energii, by wymienić tylko kilka z nich, będziemy musieli stworzyć nową synergię pomiędzy polityką publiczną i instytucjami z jednej strony, a zachowaniem i normami korporacyjnymi z drugiej. [Jako Międzynarodowa Organizacja Współpracy Publiczno-Prywatnej, Forum zamierza wykorzystać swoją platformę do promowania takiego myślenia i wspólnego działania poprzez dialog wielostronny. To oddolne lub indukcyjne podejście, w którym uczestniczą zarówno krajowe organy rządowe, jak i podmioty niepaństwowe i subnarodowe, może pomóc w przyspieszeniu tempa innowacji w zakresie rządzenia, które są niezbędne w XXI wieku, a także zwiększyć legitymizację i poziom zaufania publicznego.


Zaufanie jest produktem wiary, a nam każe się wierzyć w nowy, odporny i zrównoważony IRBO - oparty nie na dominacji państw narodowych, które roszczą sobie prawo do moralnego autorytetu, ale na globalistycznym, wielostronnym sojuszu rządów narodowych i prywatnych interesów, które zapewnią nam "bezpieczeństwo".


Światowe Forum Ekonomiczne podkreśla, że ludzie muszą uwierzyć w globalistyczny projekt G3P. Jednym z kluczowych tematów spotkania w Davos w 2021 roku było odbudowanie zaufania, a w 2022 roku - przywrócenie zaufania. Odnosząc się do rzekomego globalnego kryzysu zaufania, Klaus Schwab powiedział:


"Widzimy degradację zaufania na świecie, a zaufanie buduje się tylko poprzez relacje osobiste. Potrzebujemy sloganu. Hasło to brzmi: "Pracując razem, odbudowujemy zaufanie".


Zaufanie jest kluczowe, ponieważ decyzje, które mają wpływ na nas na poziomie lokalnym, będą podejmowane na poziomie globalnym przez organ decyzyjny, który w przeważającej mierze jest projektem niewybieralnych korporacji prywatnych. Musimy odłożyć na bok wszelkie wyobrażenia o demokratycznej odpowiedzialności czy nadzorze i zaakceptować fakt, że G3P wie najlepiej.


Ta wielostronna, globalistyczna struktura wykorzysta technokrację do prowadzenia swojej polityki. Będziemy mieli iluzję demokracji w postaci społeczeństwa obywatelskiego. Jednak dzięki technokracji zostaniemy pozbawieni wszelkich możliwości działania i środków politycznych.


Chiny jako siła napędowa nowego IRBO


W 1977 r. Komisja Trójstronna napisała dokument nr 15 na temat stosunków między Wschodem a Zachodem (opublikowany w 1978 r.), w którym stwierdziła:


"Chiny są potęgą o ogromnym potencjale zasobów ludzkich i innych, a ich przywódcy obrali kurs racjonalnej modernizacji mający na celu przekształcenie ich w wiodącą potęgę światową [...] Chiny nigdy nie uzyskały strefy wpływów odpowiadającej ich sile [...] Zachód nie powinien zadowalać się obroną swoich podstawowych wartości [...] Powinien postawić sobie za cel wpływanie na naturalne procesy zmian [...] w kierunku korzystnym, a nie niekorzystnym dla tych wartości. [...] Wydaje się, że istnieją wystarczające możliwości udzielenia Chinom pomocy w akceptowalnych formach za pomocą zaawansowanych technologii cywilnych [...] Zapewnienie Chinom korzystnych warunków w stosunkach gospodarczych leży zdecydowanie w politycznym interesie Zachodu."


Dobrze prosperujący rynek eksportowy w Chinach i pogłębienie rozłamu chińsko-sowieckiego leżało w politycznym i gospodarczym interesie zachodnich państw narodowych. Jednak budowa nowego supermocarstwa, które miałoby konkurować ze Związkiem Radzieckim, oznaczała również budowę takiego, które byłoby w stanie rzucić wyzwanie istniejącemu IRBO.


Komisja Trójstronna, jako ośrodek analityczny G3P, należy do tych, które utrzymują, że są niczym więcej, jak tylko punktem kontaktowym dla najpotężniejszych jednostek na Ziemi. Podobnie jak wszystkie inne ośrodki analityczne, przedstawiają się one jako podmioty zasadniczo reaktywne, a nie proaktywne. Twierdzą, że oferują sugerowane programy polityczne, ale nie mają uprawnień do egzekwowania ich przyjęcia.


Jednak zalecane przez nie programy polityczne często są realizowane dokładnie tak, jak "sugerują" think tanki. Międzynarodowe korporacje (MNC) na całym świecie najwyraźniej odpowiedziały na program Trójstronnych, angażując się we wspólne wysiłki, aby "wpłynąć na naturalny proces zmian" w Chinach i umożliwić im zdobycie "strefy wpływów odpowiadającej ich sile".


Rewolucja gospodarcza, przemysłowa i technologiczna w Chinach jest niezwykła, ale nie wydarzyła się przypadkowo. Chiny są obecnie pierwszym na świecie Technate, a zachodnie liberalne demokracje są skazane na taką samą transformację.


Chińskie media państwowe podały, że w latach 1983-1991 bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ, ang. FDI) w Chinach wzrosły z 920 mln USD do 4,37 mld USD. Do 2019 r. wartość ta przekroczyła 2,1 biliona USD. W 1994 r. pod względem inwestycji zagranicznych USA Chiny zajmowały 30. miejsce. W 2000 r. były już na 11 miejscu, ponieważ między 1994 a 2001 r. MNC czterokrotnie zwiększyły swoje BIZ w Chinach.


Pseudopandemia spowodowała początkowe spowolnienie globalnych BIZ o 42%. Jednak w rzeczywistości inwestycje w Chinach wzrosły o 4%, ponieważ kraj ten wyprzedził USA i stał się największym odbiorcą bezpośrednich inwestycji zagranicznych na świecie. Biorąc pod uwagę ogromne załamanie w 2020 r., nieuchronnie globalne BIZ odbiły się w 2021 r. BIZ, z wyłączeniem usług finansowych, wzrosły podobno o dodatkowe 20% (w ujęciu dolarowym), osiągając w Chinach rekordowy roczny poziom 178,48 mld USD.


W 1979 r. USA przyznały Chinom pełne uznanie dyplomatyczne; w 1982 r. zobowiązanie to zostało potwierdzone w trzecim wspólnym komunikacie; w 1984 r. Pekin uzyskał zgodę na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego; w 1994 r. Biały Dom Clintona podjął interwencję w celu zniesienia zimnowojennego embarga na eksport "wrażliwych technologii" do Chin (i Rosji); w 2000 r. prezydent Clinton (członek Komisji Trójstronnej) podpisał ustawę o stosunkach USA-Chiny, która wprowadziła dalszą poprawę stosunków handlowych; a w 2005 r. ówczesny zastępca sekretarza stanu Robert B. Zoellick, wezwał Chiny do przyjęcia roli "odpowiedzialnego interesariusza". Następnie, w 2008 roku, Chiny stały się największym wierzycielem USA na świecie.


Nie oznacza to, że stosunki między zachodnią hegemonią a wschodzącym supermocarstwem układały się bezproblemowo. Na przykład wiadomość o "przypadkowym" zbombardowaniu przez NATO chińskiej ambasady w Belgradzie w 1999 roku nie została dobrze przyjęta w Chinach. Zdarzały się też okresy wyraźnej politycznej wrogości między USA, ich zachodnimi sojusznikami i Chinami.


W 2001 r., gdy media głównego nurtu donosiły o konfrontacji w sprawie zestrzelonych samolotów szpiegowskich i ostrych oskarżeniach Chin o pomoc i podżeganie wrogów, projekt Trójstronny (G3P) nadal był realizowany. W tym samym czasie USA poparły wejście Chin do Światowej Organizacji Handlu, a wkrótce potem administracja Busha nawiązała z Chinami stałe, normalne stosunki handlowe (PNTR).


Jednak już pobieżne spojrzenie na zachodnie media głównego nurtu (MSM) i uporczywa retoryka polityków, takich jak brytyjski minister spraw zagranicznych, sugerują, że powinniśmy się bać i że Chiny stanowią zagrożenie dla zachodniego porządku. Jak pogodzić te zarzuty z faktem, że w tym samym czasie zachodni porządek inwestuje i przekazuje technologie, aby doprowadzić do transformacji Chin?


Pomimo powierzchownej hiperboli, sporadycznych ostrych wymian zdań i rzekomych wypadków wojskowych, trajektoria polityki w sferze politycznej, gospodarczej, a nawet militarnej była spójna. Tak jak "radziła" Komisja Trójstronna, zachodni porządek hegemoniczny przechylał się w stronę umożliwienia Chinom rozwoju zarówno jako technokracji, jak i supermocarstwa.


George Soros to skazany za wykorzystywanie informacji poufnych, zarządzający funduszem hedgingowym, spekulant walutowy i inwestor. Jego zwolniona z podatku Fundacja Społeczeństwa Otwartego od dziesięcioleci finansuje kampanie polityczne, ruchy aktywistyczne i zamachy stanu na całym świecie. Choć dziś jest już w podeszłym wieku, w przeszłości był członkiem Komisji Trójstronnej.


Soros należał do grona światowych politycznych, finansowych i korporacyjnych "myślicieli", którzy zachęcali do modernizacji Chin. W wywiadzie dla Financial Times z 2009 roku powiedział:


"Naprawdę trzeba włączyć Chiny w tworzenie nowego porządku świata; finansowego porządku świata [...] Myślę, że potrzebny jest nowy porządek świata, w którym Chiny muszą być częścią procesu jego tworzenia i muszą się w niego wkupić. Muszą go posiadać w taki sam sposób, w jaki, powiedzmy, Stany Zjednoczone posiadają konsensus waszyngtoński [...] Spadek wartości dolara jest konieczny, aby zrekompensować fakt, że gospodarka amerykańska pozostanie raczej słaba [...] Chiny będą motorem napędowym, a Stany Zjednoczone będą właściwie hamulcem, który jest ciągnięty przez stopniowy spadek wartości dolara".


Lata później, w latach 2016-2020, administracja prezydenta Trumpa zajęła, jak się wydaje, agresywne stanowisko wobec Chin. Szczególnym powodem do niepokoju był rzekomy deficyt w handlu dwustronnym USA, który wynosił nawet 500 mld USD rocznie. Rozpoczęła się wojna handlowa i doszło do wymiany taryf celnych.


Przemawiając w Pekinie w 2017 r., ówczesny prezydent Trump powiedział:


"Ameryka ma ogromny roczny deficyt handlowy z Chinami [...] szokujące, setki miliardów dolarów każdego roku. Szacunki sięgają nawet 500 mld dolarów rocznie. Musimy natychmiast zająć się nieuczciwymi praktykami handlowymi, które napędzają ten deficyt, a także barierami utrudniającymi sukces rynkowy. Naprawdę musimy przyjrzeć się dostępowi, wymuszonemu transferowi technologii oraz kradzieży własności intelektualnej, która sama w sobie kosztuje Stany Zjednoczone i ich firmy co najmniej 300 miliardów dolarów rocznie."


Administracja Trumpa z goryczą skarżyła się na tzw. wymuszone transfery technologii (forced technology transfers - FTT) przewidziane przez Chiny w zamian za dostęp do ich rynku. Jeśli chodzi o rzekomą wojnę handlową między przywódcami obecnego IRBO a Chinami, think-tank CFR był wśród tych, którzy krytykowali pozorny protekcjonizm Chin i sugerowaną kradzież własności intelektualnej.


Zarzuty te i deklarowana wrogość handlowa okazały się jedynie dywersją, stworzoną na użytek zachodniej opinii publicznej. W rzeczywistości zarówno publiczne, jak i prywatne transakcje z Chinami były konsekwentnie budowane w oparciu o umowy FTT.


W 2018 r. administracja prezydenta Trumpa zaczęła nakładać cła w wysokości do 25% na towary importowane z Chin. Chińczycy wkrótce odwzajemnili się tym samym. Jako największy pojedynczy wierzyciel USA, ostatnio przyćmiony przez Japonię, Stany Zjednoczone ryzykowały, że Chiny wyrzucą do kosza amerykańskie obligacje skarbowe o wartości biliona dolarów - w kategoriach ekonomicznych jest to opcja nuklearna, która oznaczałaby również ogromne straty dla Chin.


W 2019 r. udało się wprawdzie nieznacznie zmniejszyć deficyt handlowy USA z Chinami, ale globalne napięcia handlowe zwiększyły deficyt USA wobec reszty świata. Na początku pseudopandemii ogólny deficyt handlowy USA nie uległ zmianie. W 2020 r. osiągnął on rekordowe wartości. Podczas załamania bezpośrednich inwestycji zagranicznych w 2020 roku jedynymi zwycięzcami inwestycyjnymi były Chiny i Indie.


Oprócz ciągłego zatwierdzania transferów technologii, w tym samym okresie wiodące kraje IRBO znacznie zwiększyły swoje partnerstwa w zakresie badań i rozwoju z Chinami. Niezależnie od medialnego cyrku Trumpa, w raporcie Banku Światowego z 2019 r., odnoszącym się do publiczno-prywatnych inwestycji państw zachodnich w badania i rozwój w Chinach, zauważono:


"Rządy w innych krajach o wysokim dochodzie wspierały określone technologie i branże, w szczególności poprzez ukierunkowanie na badania i rozwój (B+R). W Stanach Zjednoczonych agencje rządowe, takie jak Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych Departamentu Obrony (DARPA) oraz Narodowe Instytuty Zdrowia (National Institutes of Health), zapewniały finansowanie kluczowych technologii. [...] Polityka ta jest uzupełniana wsparciem dla kluczowych technologii i gałęzi przemysłu - takich jak przemysł kosmiczny, obronny, motoryzacyjny i stalowy - w tym poprzez różne fundusze, takie jak Europejskie Fundusze Strukturalne i Inwestycyjne (pięć funduszy o wartości ponad 450 mld euro) oraz program Horyzont 2020 (77 mld euro na lata 2014-20).


Rząd chiński otwarcie ogłosił, że chce, aby Chiny stały się supermocarstwem produkcyjnym. Degradacja wpływów USA i wzmocnienie chińskich były od ponad pokolenia wpisane w zachodnią politykę gospodarczą i przemysłową oraz strategie inwestycyjne wielkich koncernów. Trudno jest dostrzec, w jaki sposób jakikolwiek obecny kraj IRBO lub zachodnia korporacja zostały "zmuszone" do dzielenia się technologią lub prawami własności intelektualnej wbrew swojej woli.


Chociaż zachodnie media i politycy uparcie twierdzili, że Chiny działają wbrew Międzynarodowej Organizacji Pracy, to jednak nie było to prawdą. Państwa zachodnie i ich partnerzy korporacyjni byli w pełni zaangażowani w proces modernizacji Chin i przekształcania porządku międzynarodowego.


W odpowiedzi na ogłoszenie przez Chiny w 2015 r. strategii "Made In China 2025" Klaus Schwab powiedział, że Chiny staną się "liderem czwartej rewolucji przemysłowej". Jest to dokładnie tak, jak zaplanował Soros i jego koledzy z Trójstronnej.


WEF, a nie rządy krajowe, jest głównym orędownikiem czwartej rewolucji przemysłowej (4IR). W sytuacji, gdy Chiny zostały wyraźnie określone jako "motor" napędzający globalną transformację technologiczną, a Rosja przewodzi w zakresie regulacji, staje się jasne, że pomimo szermierki polityków, zachodnie rządy i korporacje są chętnymi wspólnikami.


Chiny: Pierwsza na świecie technokracja


Technokracja to system rządów dyktatorskich opartych na alokacji zasobów. W 1938 r. magazyn Technocrat opisał go w następujący sposób:


"Technokracja jest nauką inżynierii społecznej, naukowym działaniem całego mechanizmu społecznego w celu produkcji i dystrybucji dóbr i usług dla całej populacji".


Podobnie jak w feudalizmie, dystrybucja zasobów jest kontrolowana przez scentralizowane władze, które przyznają dostęp do zasobów w zależności od zachowania obywateli. Jest to preferowana w Chinach metoda kontroli populacji oparta na "kredycie społecznym". Coraz większa liczba obywateli Chin musi mieć dobry kredyt społeczny, aby mieć dostęp do zasobów i społeczeństwa.


Cały system jest zarządzany przez centralnych planistów w ramach organu politycznego podległego Radzie Państwowej, zwanego Krajową Komisją Rozwoju i Reform (NDRC). Nadzorują oni operację wydobywania, gromadzenia i analizowania danych na ogromną skalę.


Chiński Narodowy Kongres Ludowy Photo: Xinhua


Bez żadnego demokratycznego nadzoru technokracja w Chinach zakłada, że ludzie ufają dekretom technokratów. Muszą oni wierzyć, a przynajmniej publicznie oświadczać, że decyzje podejmowane są w interesie dobra ogółu. Jeśli się nie podporządkują, Technate może wykorzystać swoje systemy nadzoru do zidentyfikowania przestępców i ukarania ich za egoistyczne zachowanie.


W dokumencie "Planowanie systemu kredytu społecznego" z 2014 r. Chińska Republika Ludowa (ChRL) mówiła o zamiarze "stworzenia środowiska kredytu społecznego opartego na uczciwości, samodyscyplinie, wiarygodności i wzajemnym zaufaniu". Ogłosiły one:


"Nasz kraj znajduje się obecnie w kluczowym okresie transformacji gospodarczej i społecznej. Podmioty zainteresowane są bardziej zróżnicowane [...], a formy organizacji społecznej i zarządzania ulegają głębokim zmianom. Wszechstronny postęp w tworzeniu systemu kredytów społecznych jest skuteczną metodą wzmacniania wiarygodności kredytowej społeczeństwa, promowania wzajemnego zaufania w społeczeństwie i zmniejszania sprzeczności społecznych, a także stanowi pilny wymóg wzmocnienia i innowacji w zarządzaniu społecznym. [...] Stworzenie systemu kredytów społecznych jest ważną podstawą kompleksowego wdrożenia naukowego punktu widzenia rozwoju. [...] Przyspieszenie i postęp w tworzeniu systemu kredytów społecznych jest ważnym warunkiem wstępnym promowania optymalnej alokacji zasobów."


To jest właśnie uosobienie technokracji. Jest to monokultura, w której wszyscy podporządkowują się technokratycznemu państwu.


System kredytów społecznych w Chinach ma dwa ramiona. Zarówno poszczególni obywatele, jak i korporacje otrzymują ocenę opartą na agregacji i analizie danych zebranych z ich życia i praktyk biznesowych.


Około 80% chińskich prowincji wdrożyło jakąś formę systemu kredytów społecznych. Systemy indywidualnego nadzoru i kontroli, choć wciąż w fazie rozwoju, są najbardziej rozpowszechnione w miastach. Ludzie mogą zostać umieszczeni na "czarnej liście", ograniczającej ich swobody, lub na "czerwonej liście", pozwalającej im na angażowanie się w życie społeczne w sposób uznany przez Technate za odpowiedni. Kary obejmują odmowę dostępu do środków transportu publicznego, odmowę płatności, publiczne zawstydzanie lub ograniczenie możliwości zatrudnienia.


Na szczeblu krajowym skoncentrowano się na budowie Systemu Społecznego Kredytu Korporacyjnego (Corporate Social Credit System - CSCS). Miliony przedsiębiorstw w Chinach muszą wykazać się zaangażowaniem na rzecz dobra ogólnego, zgodnie z definicją Technate. Dopóki będą to robić, będą mogły prosperować. Jeżeli nie będą posłuszni, nie przetrwają.


Z wielu powodów, o których pisze prof. Liu Yongmou w książce Korzyści z technokracji w Chinach, chiński system polityczny dobrze nadawał się do stworzenia pierwszego na świecie Technate:


"W dzisiejszych Chinach istnieje bardziej przychylne nastawienie do technokracji niż gdzie indziej. [...] O ile jest to scjentyzm zastosowany do polityki, Chińczycy mają pozytywny stosunek do technokracji. [Technokracja wpisuje się również w chińską tradycję polityki elitarnej i ideału, by odwołać się do konfucjańskiej sentencji, "wywyższania cnotliwych i zdolnych". [...] wiedza była ważniejsza niż reprezentowanie interesów rządzonych. [Na tle chińskiego dziedzictwa długiej kultury feudalnej technokracja jest lepszym sposobem na rozwiązywanie problemów społecznych niż autorytarna polityka oderwana od wiedzy technicznej."


WEF, Komisja Trójstronna i inne ośrodki analityczne G3P wspierają rozwój niezbędny do tego, aby NDRC Rady Państwowej ChRL mogła zbudować rozwijające się Technate. Inwestycje zagraniczne i napływ technologii z krajów przodujących obecnie w istniejącym IRBO doprowadziły Chiny do pozycji, w której zapewnią ekonomiczny, polityczny i kulturowy impuls dla nowego porządku światowego.


Technokracja, pilotowana w Chinach, jest obecnie wprowadzana na całym świecie. Suwerenność i wolności jednostki, które stanowią moralną podstawę obecnego IRBO, są zastępowane przez dążenie do efektywności i zarządzania zasobami w interesie "dobra ogólnego". Na Zachodzie znamy to jako "zrównoważony rozwój".

 

Taki system jest idealny dla tych, którzy chcą sprawować najwyższą władzę autokratyczną, i właśnie dlatego G3P od dawna chcą wprowadzić technokrację na całym świecie. To jest powód, dla którego wsparły one budowę Technate w Chinach. Na czele nowego IRBO staną technokraci, którzy będą służyć Globalnemu Partnerstwu Publiczno-Prywatnemu.


Technokracja: System operacyjny dla nowego IRBO


Nowy IRBO nie ma nic wspólnego z zasadami demokracji przedstawicielskiej. Jest całkowicie oderwany od takich pojęć, jak wolność słowa i wypowiedzi, odpowiedzialność demokratyczna, wolność prasy, wolność poruszania się i odrzuca wszelkie niezbywalne prawa.


Opiera się na fuzji państwa politycznego i globalnych korporacji. Niedawno widzieliśmy, jak w niszczycielski sposób wprowadzono ją w życie w Kanadzie, kraju pięciu oczu.


14 lutego 2022 roku, w odpowiedzi na trwające w całym kraju protesty Truckers Freedom Convoy, wicepremier i minister finansów Kanady Chrystia Freeland oświadczyła, że rząd arbitralnie podjął decyzję o "rozszerzeniu zakresu kanadyjskich przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu".


Zaczynając od platform crowdfundingowych i płatniczych, w tym giełd krypto-walutowych, te prywatne korporacje zostały zobowiązane do zgłaszania rządowi wszystkich "podejrzanych" transakcji.


Szybko przeszło to do zamrażania kont bankowych protestujących. Freeland powiedziała, że prywatne korporacje "współpracowały właściwie i skutecznie".


Dokładnie tak ma funkcjonować technokratyczny model kredytu społecznego w Chinach. Ci, którzy kwestionują autorytet G3P, zostaną zmiażdżeni. Chrystia Freeland jest członkiem zarządu Światowego Forum Ekonomicznego.


Jak już wcześniej wspomniano, ta synteza rządu i korporacji jest echem Państwa Faszystowskiego opisanego przez Mussoliniego. W szczególności wykorzystanie technokracji do kierowania zachowaniem zarówno jednostek, jak i korporacji jest ucieleśnieniem opisanych przez niego zasad:


"Państwo Faszystowskie rości sobie prawo do rządzenia w dziedzinie ekonomii w nie mniejszym stopniu niż w innych. [...] Państwo faszystowskie organizuje naród, ale pozostawia jednostce odpowiednią swobodę działania. Ogranicza ono wolności bezużyteczne lub szkodliwe, zachowując te, które są niezbędne. W takich sprawach sędzią nie może być jednostka, lecz jedynie państwo".


Demokratyczna tradycja suwerennych jednostek, korzystających ze swoich praw i jednoczących się w celu realizacji wspólnych interesów jest tym, co rząd brytyjski nazywa "deficytem demokracji". Ich zamiarem, poprzez propozycję nowej Ustawy Praw, jest zapewnienie tym, którzy podporządkują się ich dyktatowi, pewnej "swobody" w prowadzeniu względnie "normalnej" egzystencji.


Jednakże, definiując, co leży w "szerszym interesie publicznym", ograniczą swobody, które uznają za bezużyteczne lub szkodliwe. "Sędzią nie może być jednostka, lecz wyłącznie państwo". Na przykład w uzasadnieniu do mającej się wkrótce ukazać ustawy o bezpieczeństwie w sieci rząd brytyjski ogłosił:


"Ustawa o bezpieczeństwie w sieci ustanawia nowy system regulacyjny w celu przeciwdziałania nielegalnym i szkodliwym treściom w sieci, mając na celu zapobieganie szkodom wyrządzanym osobom fizycznym".


Obecna ustawa definiuje to, co rząd uzna za dezinformację lub nieprawdę, jako "treści szkodliwe dla dorosłych". Wolność słowa i wypowiedzi w sieci zostanie skutecznie ukrócona przez nadchodzące przepisy. Państwo brytyjskie nie pozwoli użytkownikom mediów społecznościowych na udostępnianie jakichkolwiek informacji bez oficjalnej zgody. Jest to sytuacja analogiczna do tej, która ma miejsce obecnie w Chinach.


Podobnie jak w przypadku chińskiego CSCS, na ostatnim szczycie COP26 przewodniczący Fundacji Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej (IFRS) Erkki Liikänen ogłosił powstanie Rady Międzynarodowych Standardów Zrównoważonego Rozwoju (ISSB). Będzie ona nadzorować standardy rachunkowości dla przedsiębiorstw z całego świata, które będą zobowiązane do ujawniania informacji na temat zrównoważonego rozwoju w celu realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDG).


ISSB stwierdza:


"Międzynarodowi inwestorzy posiadający globalne portfele inwestycyjne coraz częściej domagają się wysokiej jakości, przejrzystej, wiarygodnej i porównywalnej sprawozdawczości spółek w zakresie klimatu i innych kwestii środowiskowych, społecznych i związanych z zarządzaniem (ESG). [Zamiarem ISSB jest dostarczenie kompleksowej globalnej podstawy standardów ujawniania informacji związanych ze zrównoważonym rozwojem, która zapewni inwestorom i innym uczestnikom rynku kapitałowego informacje na temat ryzyka i możliwości związanych ze zrównoważonym rozwojem w spółkach, co pomoże im w podejmowaniu świadomych decyzji."


Standardy ISSB wymagają od przedsiębiorstw zaangażowania w realizację SDGs, a inwestycje są oceniane za pomocą metryk kapitalizmu interesariuszy WEF. Metryki te będą przypisywać potencjalnym inwestycjom ocenę środowiskową, społeczną i zarządzania (ESG). Każda firma, która chce pozyskać kapitał, będzie potrzebowała dobrego ratingu ESG.


Można sobie wyobrazić, że MNC będą się sprzeciwiać tym dodatkowym regulacjom. Jednak, podobnie jak w przypadku systemu CSCS w Chinach, ci, którzy współpracują z rządem, bardzo dobrze poradzą sobie w tym układzie. Przemawiając w 2019 roku, specjalny wysłannik ONZ ds. działań klimatycznych i finansów Mark Carney powiedział:


"Firmy, które się nie dostosują - w tym firmy z systemu finansowego - bez wątpienia zbankrutują. [Ale] na tej drodze, zgodnej z oczekiwaniami społeczeństwa, będą mogły powstać wielkie fortuny".


G3P określa, "czego chce społeczeństwo", tak jak jego aktywa rządowe określają, co leży w "szerszym interesie publicznym". Wspierając partnerską współpracę między państwem a korporacją, jak wszyscy dobrzy technokraci, liderzy G3P mogą zapewnić, że ci, którzy są lojalni wobec nich i ich programu, będą prosperować, a ci, którzy nie są, poniosą porażkę.


W odpowiedzi na ogłoszenie Liikänena chińskie Ministerstwo Finansów zaproponowało, że będzie gospodarzem konferencji ISSB. Ta scentralizowana kontrola nad biznesem i gospodarką jest przykładem technokracji, którą G3P kultywują w Chinach. Minister finansów, Liu Kun, powiedział:


 "Opracowanie przez ISSB jednego zestawu wysokiej jakości, zrozumiałych, egzekwowalnych i globalnie akceptowanych norm zrównoważonego rozwoju ma ogromne znaczenie".


Stworzenie jednego globalnego organu zarządzającego i ustalającego agendę polityczną w każdej sferze ludzkich dążeń jest celem G3P od pokoleń. Technokracja umożliwi im zarządzanie globalnym przejściem do tego systemu, i technokracja będzie instrumentem, za pomocą którego będą egzekwować swoje rządy.


Kluczowym elementem powodzenia technokracji jest reforma systemu monetarnego. W 1934 r. Scott i Hubbert zaproponowali, aby dolara zastąpić "certyfikatami energetycznymi". Szukali sposobu na wykorzystanie pieniądza zarówno jako środka nadzoru, jak i kontroli zachowań obywateli.


Chiny przeprowadziły próby operacyjne swojej wersji waluty cyfrowej Banku Centralnego (cyfrowego juana - e-RMB) w mieście Shenzhen w 2020 roku. Od tego czasu, jak twierdzą, przeprowadziły za pomocą e-RMB transakcje o wartości miliardów dolarów. Ludowy Bank Chin wydał już swój cyfrowy portfel (e-CNY) na urządzenia z systemami Android i iOS.


Chiny i Rosja są w awangardzie wyścigu o wprowadzenie waluty cyfrowej banku centralnego (CBDC) na całym świecie. Niedawno Bank of America stwierdził, że wprowadzenie CBDC w USA jest "nieuniknione", ponieważ Rezerwa Federalna USA rozważa taką możliwość. Bank Anglii i Europejski Bank Centralny również zamierzają wprowadzić CBDC, a Bank Rosji jest nieco do przodu, ponieważ rozpoczął pilotaż CBDC w czerwcu 2021 roku.


CBDC stanowi zobowiązanie banków centralnych (zawsze są to ich pieniądze, a nie użytkowników) i jest programowalny. Oznacza to, że bank centralny emitujący pieniądz może zezwolić na transakcje lub odmówić ich przeprowadzenia w punkcie płatności.


W świecie CBDC partnerzy G3P, tacy jak rząd kanadyjski, nie będą musieli rozszerzać represyjnych przepisów w celu zajęcia kont bankowych protestujących. Po prostu uniemożliwią im kupowanie czegokolwiek. BBC podpowiedziało, jaki wpływ będzie to miało na społeczeństwo:


"Płatności mogłyby być zintegrowane z urządzeniami w domu lub kasami w sklepach. Płatności podatkowe mogłyby być kierowane do HM Revenue and Customs w punkcie sprzedaży [...] liczniki energii elektrycznej mogłyby płacić bezpośrednio dostawcom [...] umożliwiając dokonywanie płatności, na przykład za kilka pensów za każdym razem, gdy czytamy poszczególne artykuły informacyjne".


Ocena BBC ledwie dotknęła stopnia kontroli, jaką CBDC zapewnia technokratom z G3P. Jeśli CBDC stanie się jedyną dostępną dla nas formą waluty, nie będziemy mieli żadnych własnych pieniędzy.


Wszystkie pieniądze będą kontrolowane przez banki centralne G3P. To one będą decydować, co będziemy mogli kupić za pomocą CBDC.


Podczas gdy w latach 30. technokracja była marzeniem niemożliwym do zrealizowania, dziś jest ona jak najbardziej osiągalna. Zgodnie z przewidywaniami Brzezińskiego, niezbędne możliwości technologiczne już istnieją.


Kiedy Klaus Schwab i George Soros mówili, że Chiny będą motorem nowego IRBO i przywódcą czwartej rewolucji przemysłowej, nie mieli na myśli tego, że Chiny staną się centrum politycznej hegemonii, jak to miało miejsce w przypadku USA. Chiny są raczej wzorem technokracji, dostarczającym modelu operacyjnego dla nowego systemu globalnego wraz z rzekomo niezbędnym wzrostem gospodarczym.


Ten nowy IRBO to porządek światowy zaprojektowany przez G3P. Jest to neofeudalna, techno-faszystowska, globalna technokracja kierowana przez ogólnoświatową, wielostronną sieć prywatnych interesów.

 

Wybrane przez nas rządy będą realizować program polityczny G3P. Zadaniem mediów, które są zarówno partnerami, jak i propagandystami G3P, jest przekonanie nas, abyśmy się w niego zaangażowali.

 

Naszym zadaniem jest zadbanie o to, byśmy się na to nie nabrali.


autor: Iain Davis

źródło:

https://archive.ph/v9hb4

https://unlimitedhangout.com/2022/02/investigative-reports/technocracy-the-operating-system-for-the-new-international-rules-based-order-1/


Iain Davis jest niezależnym dziennikarzem śledczym, blogerem i autorem z Portsmouth w Wielkiej Brytanii. Skupia się na poszerzaniu świadomości czytelników na temat dowodów, które nie są powszechnie podawane przez tzw. media głównego nurtu. Poprzez swoje teksty ma nadzieję zachęcać do kwestionowania autorytetów i stymulować debatę publiczną. Iain jest częstym współpracownikiem UK Column, a jego prace były publikowane w Corbett Report, the OffGuardian, Lew-Rockwell, Zero Hedge i innych niezależnych serwisach informacyjnych. Więcej jego artykułów można przeczytać na jego blogu: - https://in-this-together.com

Udostępnij ten artykuł

Nawigacja po wpisach

Leave a Reply

Skomentuj jako pierwszy(a)

Czy blokady były testem dla indywidualnego limitu CO2?

14 września na stronie internetowej Światowego Forum Ekonomicznego ukazał się artykuł, sugerują...

Jak Bill Gates i partnerzy wykorzystali swoją siłę przebicia, aby kontrolować globalną reakcję na Covid cz. 1 i 2

Cztery organizacje zdrowotne, ściśle współpracujące ze sobą, wydały prawie 10 miliardów dolarów...

Unikanie blokad klimatycznych

Wielu myśli o kryzysie klimatycznym jako odrębnym od kryzysów zdrowotnych i gospodarczych spowo...

Niemiecki gaz jest już w Polsce

Podobno niemieckie magazyny gazu są puste, bo zły Putin zakręcił nam kurek. W rzeczywistości ro...

Żywność: Agendy ekonomiczne, polityczne i futurystyczne

Agendy zwalczania zwierząt gospodarskich są coraz częściej popierane przez różnych wielkich inw...

Centrum Medyczne Los Angeles - To już nie jest ta straszna choroba

Fragment z konferencji z dnia 13 lipca 2022 roku, Centrum Medycznego Hrabstwa Los Angeles (LAC+...

USA: Niepokojący składnik środków chwastobójczych znaleziony w 80% próbek moczu

Ponad 80% próbek moczu pobranych od dzieci i dorosłych w ramach badania zdrowia w USA zawierało...

SADS - Zespół Nagłej Śmierci Dorosłych

Media na całym świecie zaczęły zwracać uwagę na zjawisko medyczne zwane "zespołem nagłej śmierc...

Najnowsze posty

Tags

Podążaj za nami